czwartek, 27 marca 2008

A w sercu MAJ!!!!

No witam Was po długiej przerwie. Obiecałam, że dzięki temu, że mam internet w domu, będę pisać więcej. No i piszę, ale już osobiście do każdego poprzez gg, maile, listy i trochę nie miałam weny aby pisać ogólne przemyślenia. Poza tym nie chciałam opowiadać wszystkiego przed moim przyjazdem, bo już nie mielibyśmy o czym sobie opowiadać ;)
Może zacznę już od mojego przyjazdu do Katowic, rodzinnego domu. Podróż odbyła się bez większych przeszkód i opóźnień. Na lotnisku powitali mnie rodzice. Nie obyło się bez łez wzruszenia...a mama nawet przyniosła kwiaty, które dopiero spostrzegłam gdy wsiadałam do samochodu. Cóż za uczucie, po takim czasie... ;) Byłam bardzo szczęśliwa.
Po dotarciu do domu, musiałam jak mały szczeniaczek pobiec przez wszystkie pokoje, posznupać, "poobwąchiwać" wszystko ;P Niby nie było większych zmian, ale dało się zauważyć pewne różnice. Może przez to, że nie było mnie tu tak długo, może dlatego, że i moja siostra przeniosła się do swojego gniazdka. Najbardziej zauważalne to nie brak rzeczy,mebli, czy dekoracji, ale ludzi, ich głosu, śmiechu, obecności.
Pierwszy wieczór to próba streszczenia tego co się stało w ciągu 7 miesięcy. To trudne, ale pomogły zdjęcia które częściowo pomogły w obrazowaniu sytuacji, miejsc, ludzi.
Już od pierwszego dnia poznałam polską bolącą rzeczywistość...haha ale zabrzmiało...chodzi mi tylko, że udałam sie do dentysty, który poczęstował mnie wyrwaniem ósemki. Ale to przecież dla mojego dobra ;) Poprawiłam sobie później humor dzięki zakupom (oczywiście nigdy tak nie robię ;P)
Bardzo się cieszę, że przyjechałam w takim, a nie innym terminie. Chociaż został mi on narzucony, to jednak okazało się, że przyniósł mi wiele pozytywnych niespodzianek. Właśnie w tym czasie odbywał się Festiwal Slajdów Podróżniczych. Już kiedy weszłam do sali, poczułam, się jak w domu. Nie z cegieł i betonu, ale dzięki ludziom, którzy mają taka samą pasję. Pasję poznawania, życia; którzy otwarci są na ludzi, którym nie potrzeba drogich samochodów i ubrań, którym wystarczy np. rower i chęć aby zrealizować swoje marzenia np. podróż do Chin...
Kolejne dni również spędziłam na odwiedzinach, pogaduchach z rodzinką, przyjaciółmi. Zaliczyłam super urodzinki ;P na których o 2 nad ranem robiłyśmy zadanie z bankowości ;)

Kolejne dni znów przypomniały mi siłę przyjaźni. Wybrałyśmy się na pyszny obiadek wegetariański, a potem do kina na "Lejdis" ;D To było niesamowity, tak samo jak ciepłe rozmowy przy grzanym winie ;)
Ach, nie obyło się też bez próbowania nowych rzeczy jak SAKE- A to za sprawą jednego ciekawskiego Górala ;P
Czas który spędziła w Polsce także wykorzystałam w sposób duchowy, na przygotowaniu do Świąt Wielkiej Nocy i chociaż nie było mnie w tym czasie z rodziną, tylko już w pracy. To starałam się nie zatracić sensu wypływającego ze Zmartwychwstania. W piątek przed niedzielą Palmową jak co rok już od ponad 3 lat wybrałam się na Drogę Krzyżową prowadzoną ulicami Katowic. Zaczyna się ona u stóp pomnika "Dziewięciu z Wujka", który upamiętnia drastyczne wydarzenia historii. Droga Krzyżowa prowadzi m.in. przez więzienie, Kościół Garnizonowy, Pałac Młodzieży, a poszczególne stacje prowadzą różne grupy mieszkańców Katowic. Po ponad 2,5 h duchowa podróż kończy się przy Pomniku Powstańców Śląskich. To niesamowite przeżycie...zachęcam wszystkich aby spróbowali. Aby w trakcie masowych domowych porządków, hurtowych zakupów, gotowania smakołyków nie stracić tego sensu, dla którego świętujemy...

Kolejne dni również upłynęły szybko, na spotkaniu z batalionem Batorowców w Herbaciarni.
Wieczorne rozmowy na tematy ważne i mniej, przy kubku parującej herbaty potrafi zdziałać cuda. Modlę się tylko o to, abym zawsze była w stanie poświęcić uwagę i czas dla ludzi, którzy sprawiają, że ten świat otwiera dla mnie swe ramiona. Aby nie być zbyt zabieganym, zadufanym i niedostępnym dla tych którzy tego potrzebują. Dziękuję Wam!!!!! Za to, że jesteście, że w swoim życiu też nie zapominacie o tym co najważniejsze ;***
No i aby dopełnić urlopu w nd wieczorem, tuż przed powrotem do Anglii, mafia Nyszkiewiczów wybrała się na koncert rockowy do Mega w Katowicach na TSA!!!!! ;D
Przy okazji w poniedziałek odebrałam dyplom licencjata z AWFu.
Tak też w skrócie minął mój urlop w Polsce. Pełna wrażeń i nowych doznań, wróciłam na zieloną krainę. No i znów trzeba było wrócić do swych obowiązków.

Dziękuję wszystkim i po kolei, za to, że uczynili mój pobyt w Polsce takim ciepłym, uroczym, pełnym niesamowitych przeżyć i doznań, za to, że napełnili mnie siłą i nadzieją ;)))

Dziękuję też Słonecznej Duszy, za to, że zawsze jest!!!!! ;*****

Następnym razem o tym jakie są moje plany na najbliższe miesiące, a są ... ;P

A to wiosna przed moim obecnym domkiem ;)))