piątek, 28 grudnia 2007

Malenka milosc.....

Dziekuje Wszystkim za cieple zyczenia i pamiec podczas tych Swiat. Bardzo mi to pomoglo, ale z drugiej strony przysporzylo mi to nie lada smutku, bo nie bylo mnie przy was podczas tak magicznego czasu. Byly to pierwsze moje Swieta poza domem i nie zycze tego nikomu, naprawde. I nie chodzi tu o swiateczne lakocie czy prezenty, ale o obecnosc, milosc, zrozumienie, uwage, radosc, ktora rozprzestrzenia sie jak zapach perfum. To szczegolny czas, ktory musialam spedzic bardzo , bardzo daleko. Ale sercem i myslami bylam caly czas z wami ;)
Pewnie zastanwiacie sie jak wygladaly u mnie Swieta. Otoz byly one calkowicie oderwane od polskich tradycji. Spedzilam je w wiekszosci w pracy. Pracowalam ok 10 h/dzien. Goscie, ktorzy przyjechali do naszego hotelu na swieta zostalei na 5 nocy, mieli tez calodzienne wyzywienie (patrz moja robota), a takze inne zabawy, atrakcje, musicale itp. Nawet sie ciesze, ze pracowalam tak duzo, bo przynajmniej nie mialam zbyt duzo czasu abu tesknic, chociaz i tak jakos mi smutno bylo. Jedynym akcentem, bez ktorego nie moglam sie obejsc byla Pasterka. Zorganizowalam ja sama ;))) Uczestnikow: dwoch.
W nocy po pracy, uzbrojeni w oplatki, ewangelie i czolowke udalismy sie z kolenda do pobliskiego kosciolka. Brama byla zamknieta, ale to mi nie przeszkodzilo, dostalismy sie do srodka. Zapalilismy swieczki, przeczytalismy fragment z Ewangelii,zlozylismy sobie zyczenia przelamujac sie oplatkiem, a potem dalam ujscie swoim emocjom spiewajac polskie koledy. Hmmm....to bylo niesamowite!!!
To byloby na tyle, nastepnego dnia znow do pracy.
Tak mniej wiecej minely moje Swieta. Ale obiecuje sobie, ze nastepne juz na pewno spedze jak nalezy ;)
Myslami bylam z wami, a wasze cieple serca i mysli niepal nieustannie mnie otaczaly ;***
Przede mna Sylwester i Nowy Rok. Co przyniesie? Czym zaskoczy? Czym rozweseli, a czym zasmuci? Jedno wiem....To bedzie dobry rok. Niech bedzie taki dla kazdego, kto potrafi i nie boi sie zyc. Niech przyniesie wiare, milosc, sile/ To moje zyczenia dla Was.

Trzymajcie sie czego mozecie!!! Do zobaczenia (mam nadzieje) w krotce ;))))

:****
:***

czwartek, 13 grudnia 2007

w pogoni za.....

No nareszcie wyrwalam sie w dzien wolny od pracy do namiastki cywilizacji, w ktorej panuje oglolnoznany zasieg i internet. Brakuje mi tego w hotelu, bo nie mam z wami tak czestego kontaktu jak bym chciala. Szczegolnie teraz kiedy Swieta nadchodza duzymi krokami. U nas, tzn w Anglii juz od listopada na wystawach sklepowych, we wszystkich instytucjach publicznych panuje swiateczna atmosfera (dekoracje, piosenki, choinki, prezenty i takie tam) Niby milo i przyjemnie, ale czy wsrod tych wszystkich katalogow z drogimi prezentami, swiatecznymi potrawami i zabaweczkami, nie zapomina sie tutaj o tym co najwazniejsze??? Ciepla atmosfera, zapachy korzenne, koledy - tak! Ale to wszystko nie mialoby wiekszego sensu gdybysmy zatracili prawdziwy sens tych Swiat. Dla mnie to radosc przezde wszystkim z tego, ze przyszla na swiat, objawila sie w calej okazalosci "malenka milosc". Bezwarunkowa, wybaczajaca, prawdziwa, wieczna, bezgraniczna....milosc Boga do czlowieka. I chociaz zadko mam okazje bywac tutaj na Mszy, a te Swieta tez beda inne niz pozostale, to w sercu mam jeszcze dzieciece oczekiwanie na Wigilie. Czasami tez wstepuje do naszego hotelowego Kosciolka...Poza tym Swieta to czas magiczny. Czas pojednania czlonkow rodziny, pokloconych przyjaciol, czy zawzietych wrogow... to czas kiedy na serca splywa ten czar milosci, tolerancji, akceptacji.
Chcialabym byc razem w Wami w ten czas... ale chociaz bede troszke dalej to wciaz tak samo wam mocno lubie i kocham. I juz nie moge doczekac sie powrotu. Ta podroz wiele rzeczy mnie nauczyla i pokazala co tak naprawde dla mnie najwazniejsze.....

I na zakonczenie, troche danych o mnie.
Moj nowy adres to:
Cricket St. Thomas Hotel
Chard, Somerset TA 20 4DB. UK
Tel bez zmian:+4407972748226 (czesto nie mam zasiegu, ok99%) Na nr polski +48667771811 mozecie wysylac smski z netu.

Trzymajcie sie Moje Sloneczne Duszyczki!!!! :*****
Niech ten radosny czas bedzie dla was wyjatkowy, cieply, kojacy.
Buziaczki :)))****

piątek, 7 grudnia 2007

I mokro i pada, i mokro i pada....

No wiec juz jestem jakies 100 mil od Tewkesbury. Zostawialm tam nie tylko zal, zawiedzione zaufanie i gorycz do menedzerow, ale takze 5 miesiecy mojego zycia, poswiecenia, cierpliwosci, odwagi, a takze przyjaciela....Zycie nie zawsze daje nam latwe do podjecia decyzje. Ale tak juz postanowilam i teraz musze sie z tym pogodzic, starac sie na nowo odnalezc siebie w nowym miejscu z nowymi ludzmi. Nie jest latwo, bo wiekszosc osob tu pracujacych to rodowici Anglicy, srednia wieku 17 - 19 lat, a takze Brazylijczycy, CZesi i spora grupa z Poludniowej Afryki ( i wcale nie sa murzynami ;)i inni, ktory nie zawsze miwia po angielsku wiec trudno sie z nimi porozumiec, a z Anglikami jeszcze gorzej. No coz przynajmnie bede miec okazje na codzien sluchac angielskiego sloganu mlodziezy.
Praca wydaje sie byl latwiejsza i przyjemniejsza, bardziej zorganizowana, popmimo, ze obslugujemy coddziennie okolo 450 osob, 6 dni w tyg. System pracy jest takze dzielony. Pracuje od 8-11 a potem od 18-21:30. Co oznacza, ze mam mniej godzin, i nie trupam padem wracajac do pokoju ;) No i oczywiscie napiwki. KAzdy pracuje na swojej sekcji, obsluguje okolo 30 osob, wiec to tylko od niego zalezy jak beda czuli sie jego goscie ;)
Co do zakwaterowania to chyba wszedzie wyglada to tak samo. Gdy cos trzeba dzielic, to jakos nikt o to nie dba i warunki mieszkaniowe sa przerazajace, ale przynajmniej mamy sprawna pralke ;)))
No a co najlepsze to obiady. KAzdego dnia mamy do wyboru 4 rodzaje miesa, do tego ziemniaki, frytki, ryz, potrawki z kurczaka, surowki zine i gotowane warzywa, no i o czywiscie kilka deserow do wyboru, i to wszystko dla nas ;)))))))
Oj dobrze, ze mamy tez silownie i basen, bo chyba nie zdazylabym spalic tych wszystkich kalorii.

To na razie tyle. Chcialam jeszcze dodac, ze bardzo za Wami tesknie, szczegolnie teraz, kiedy zblizaja sie Swieta, ach.......
Bardzo dziekuje wszystkim Batorowcom i nie tylko za nieoczekiwane, osobiste (prawie) ZYczenia urodzinowe, wzruszylam sie do lez...przyznaje sie bez bicia ;))))

Trzymajcie sie dzielnie, moje Najjasniejsze Gwiazdeczki :*******
:******

środa, 28 listopada 2007

Trzeba zawsze zyc biegnaca chwila.....

Witajcie Kochani:*** To ja, troszke starsza, bardziej pomarszczona (hihi), ale wciaz ta sama Justyna.
Na poczatku chcialabym podziekowac wszystkim za pamiec i cieple zyczenia z okazji urodzin. Mysl o was, wasze kartki, slowa, prezenty sprawily, ze dzien urodzin, nie trwa tylko jeden dzien, ale caly rok. To wspaniale, kiedy sie czuje i wie, ze sa ludzie, ktorzy dobrze Cie znaja, twoje wady i zalety, a mimo to jeszcze chca Cie znac - to prawdziwi przyjaciele ;)))
Te piekne slowa i zyczenia, a takze pewna "Blondynka" uswiadomily mi, ze jednak warto zostac dyrektorem swojego zycia i nie trzeba miec do tego duzego stazu pracy, doswiadczenia, praktyki czy wyzszych studiow. Dyrektorem wlasnego zycia moze zostac kazdy, w kazdym wieku, nawet tu i teraz, i ja wlasnie to robie...
Postanowilam zatem podjac decyzje. Kolejna, dosc powazna. I znow sprawdza sie powiedzenie, ze "stala jest tylko zmiana". Pewnie nie domyslacie sie jeszcze co mi strzelilo do mojej glowki, ale ja jestem przekonana co chce zrobic.
Otoz po moim urlopie zaczely sie dziac niezbyt przyjemne sytuacje w hotelu, w ktorym pracuje, moze tez zaczelam dostrzegac i zdawac sobie sprawe z tego, ze nie jest tak jak powinno byc. Wiele osob narzeka na niektore rzeczy, jak jedzenie, ktore jest zawsze takie same: frytki i kurczak. pewnie myslicie, ze to fajnie i nie mam sie do czego przyczepiac, ale jak mozna jesc to samo dwa razy na dzien przez pare miesiecy. Organizm juz tego nie wytrzymuje i roznie reaguje. Szef kuchni jak tyran broni i nie pozwala brac nic poza , nawet uschnietej marchewki, grrr. A ostatnio tez oskarzyl mnie, ze mu okradlam takowa, chcociaz byla ona moja osobista, zakupiona w miescie. Kolejna rzecza jest pralka. dzielimy ja na ok 15 osob, musimy pracy uniformy i rzeczy osobiste, a ona nie dziala juz od miesiaca. Fachowcy powiedzieli, ze potrzebuja czesci, zeby ja naprawic, a wtedy Glowny Menedzer oznajmil, ze pralka jednak dziala. Tak wiec szczesliwi Ci, ktorzy mieszkaja poza hotelem i plawia sie w luksusach sprawnych urzadzen domowych ;)
To jeszcze mozna by przebolec, ale nie to, ze jezeli ktos zlozy wymowienie, to oni w wyrazie sprzeciwu wysylaja go z dnia na dzien do innego hotelu, albo odmawiaja prawa do pracy do wyznaczonego terminu. Kolega z Hiszpani chcial byc fair, zlozysz wymowienie na 10 grudnia, zabookowal bilet i ....musial sie przeniesc do innego hotelu, albo wraca miesiac wczesniej do kraju. Sposob w jaki nas traktuja odbiega od tego, czego ja potrzebuje. Wiem, ze nie jestem w stanie tego zmieni, a nie chce jak wiekszosc, siedziec i narzekac i znow jest te frytki. Wiec pierwsza powazna decyzje dyrektorska juz podjelam ;) i jestem z tego dumna.
Odezwe sie po zmianie miejsca zamieszkania i pracy. Bedzie to Cricket St Thomas Hotel w Chard, niedaleko Somerset. Wyprowadzam sie 1.12 czyz nie piekan data na poczatek przygody???

Sekret kryje sie w terazniejszosci - jesli bacznie przyjzysz sie chwili obecnej, mozesz zmienic ja na lepsze. A gdy to zrobisz, wszystko co nastapi potem, tez bedzie lepsze. Kazdy dzien przynosi nam Wiecznosc. (Alchemik ;)

PS. Przesylam moc usciskow i pozytywnych wibracji dla wszystkich Swiatelek mojego zycia, ktore czynia jest moim i najwspanialszym :*******

poniedziałek, 5 listopada 2007

a propos wakacji ;)

Hej!!!
Witam ponownie po wakacjach :) Kurcze, jak mam mpracowac caly rok na 20 dni urlopu to musze sobie znalezc moja wymarzona prace ;))
Mimo to urlop sie udal na 102. ;) Przez 10 dni, wyspalam sie, posmakowalam troche inaczej ugotowanego jedzenie, nie trzeba tez bylo jesc na stojaco i w poscpiechu, no i wyspalam sie na reszczie ;) Jednym slowem odzyskalam moje sily witalne i zapal do pracy.

Wakacje rozpoczelam wizyta u rodzinki w Shrewsbury. Piekne miasteczko majace swoj urok, a takze bogate zaplecze kulturalno- rozwojowe ;)))
Zasmakowalam przez ten tydzien ponownie zycia rodzinnego, ktore sprawilo, ze poczulam sie w Anglii swojsko i rodzinnie. Tego mi bylo potrzeba ;)
Zwiedzilam tez kilka okolicznych atrakcji, miedzy innymi Iron Bridge, pojechalam tez do Cheester, ktore moglam pozwiedzac z pietrowego autobusu ;P Szkoda tylko, ze bylo pkropnie zimno i witrznie. Ale zaraz potem ogrzlam sie pyszna herbatka w centrum miasta.
Kulminacyjnym elelemntem moich wakacji byla wycieczka do Londynu....
Nie moglam sie juz doczekam az stane oko w oko z wieloletnimi wyobrazeniami na temat tego miasta z realnym miejscem ;) jakiez bylo moje zdziwienie, kiedy nad Tamiza zobaczylam nowoczesne drapacze chmur o przeroznych ksztaltach i ta architektura. Na szczecie Bib Ben czy tez Tower Bridge nie zostaly przycmoine przez te nowinki budowlane...i dobrze.
Zrobilam mnostwo zdjec. I wpadlam na pomysl, zeby po powrocie zorganizowac wieczor angielski przy herbatce i slajdach. Takze wszyscy cielawi i zainteresowani, bardzo serdecznie widziani. termin i miejsce jeszcze podam ;)
Pojechalam, zobaczylam i ....sie zdziwilam.....
Londyn swoja droga, ale Milton Keynes, to miasta ma okolo 30 lat. Zostalo stworzone dla potrezb biznesu i interesow. cale miast zostalo strategicznie zaprojektowane i wykonane, zero inicjatywy natury, wszystko podporzadkowane czlowiekowi. Niby fajnie, wygodnie, centrum miasta ( tzn sklepy zlokalizowane z jednym miejscu - ogromne zadaszone centrum handlowe, podobnie centrum rozrywki, w ktirym mozna pozjezdzac po stoku narciarskim) Hmmm...
ale...jakos przerazilo mnie to miejsce, bo nawet jezioro, albo sciezki zostale utworzone sztucznie. Wszystko wydaje sie byc hermetyczne, doskonale, hjak zegar, a ludzie mieszkajacy tam jak trybiki, ktore napedzaja to miasto. Troche to straszne, jak dla mnie....
Zatem powrocilam w radoscia do mojego Tewkesbury, gdzie natura zadzi sie swoimi prawami, czasami nie daje za wygrana ( patrz rozdzial powodz), ale przynajmniej mozna poczuc, ze jest sie czescia tego swiata a nie 24h pracownikiem.

Wszystko dobre, co sie dobrze konczy. Te krotkie wakacje rowniez daly mi duzo powodow i okazji do rozmyslan o ktorych w nastepnym odcinku ;)))))

Trzymajcie sie KOCHANI!!!!
Buzka szczegolna dla Slonecznych Duszyczek !! :*********

środa, 24 października 2007

za rok.......

Jestem dzieckiem szczęścia wszyscy mówią tak chodziaż jestem po przejściach to w nadziei trwam moje wyspy szczęśliwe przed oczami mam co noc jak samotny myśliwy jak ruchomy cel

Za rok będę taki jak dziś
będę szukał, płakał, kochał, śnił
za rok będę taki sam jak zwodzony most
za rok znajdę to co chcę
będę wiedział więcej niż teraz wiem
za rok możesz znaleźć mnie jak chcesz

Czasem piszę wiersze lub zakręcam kran wciągam łyk powietrza i przed siebie gnam kiedy się przewracam leżę trochę i uśmiecham się taka moja praca jak ruchomy cel

Za rok będę taki jak dziś
będę szukał, płakał, kochał, śnił
za rok będę taki sam jak zwodzony most
za rok znajdę to co chcę
będę wiedział więcej niż teraz wiem
za rok możesz znaleźć mnie jak chcesz


PS. Moje odczucia, slowa i muzyka Lady Punk ;P

piątek, 19 października 2007

Przygoda, przygoda, kazdej chwili szkoda....!!!!

Nareszcie dwa tygodnie urlopu.......!! Jupi jajej!
To nie to, zebym miala juz dosc pracy w hotelu, chociaz milo jest sobie zrobic przerwe, spojrzec na wszystko z innej perspektywy. Poza tym poznac Anglie z innej strony, takiej domowej, zwyczajnej, czyli normalnej.
Moja podroz rozpoczelam od skorzystania z lini kolejowych trasa Ashchurch do Shrewsbury przez Birmingham. Stacja w Ashchurch nieopodal Tewkesbury niczym szczegolnym mnie nie zadziwila, moze tym, nie nie mozna tam bylo kupic biletu, zwykla stacja od tak, jak na rodzimym Zalezu, jednakze o podwyzszonym standardzie. Jakiez bylo moje zdziwienie kiedy tak spokojnie czekajac na pociag, cos swisnelo obok mnie i juz tego nie bylo....po sekundzie zorientowalam sie, ze byl to pociag! Predkosc jego wynosila okolo 120km/h - nie do wiary!!! a jednak. Na szczescie to nie byl moj pociag, uff... Ten ktory zatrzymal sie na mojej stacji, ktoremu zdazylam przyjzec sie z bliska rowniez mnie zadziwil swoim standardem i szybkoscia. Drzwi miedzy wagonami otwierane na dotyk, pani sprzedajaca cieple napoje i przekaski, i stoliki w przedzialach, mimo, ze nie byl to wagon restauracyjny, no i co oczywiscie - wszedzie nieodzowne wykladziny! ;P to sie nazywa "PKP". Nie omieszkam wspomniec o cenach, gdyz podroz okolo 2 h z przesiadka kosztowala mnie 29, 75£ w jedna strone (29,90£ w dwie) czyli wychodzi okolo 150 zl. No to juz nie dziwcie sie, ze maja taki standard. Moze u nas tez by tak bylo, ale wtedy nikt by nie jezdzil pociagami.
W Birmingham majac do dyspozycji kilka minu na znalezienie odpowiedniego peronu, tez nie mialam duzo klopotu. Doskonale oznaczenia doprowadzily mnie do celu. No i tak znalazlam sie Shrewsbury. Urocze miasteczko.
Pierwsza rzecza jaka zrobilysmy z moja ciocia to oczywiscie wizyta w kawiarni na filizance herbaty i ciachu. Jakiez bylo moje zdziwienie, kiedy ciocia poprowadzila mnie w strone kosciola. ...Tak macie racje racje. Stary kosciol zamieniono na centrum "Women in mind" skladajace sie z 3 poziomow. Na pierwszym znajduje sie sklep z odzieza i akcesoriami fitness, a drugim centrum odnowy biologicznej z szerokim wachlarzem ofert, a na trzecim ta kawiarnia. Centrum to organizuje pokaz mody, a caly dochod zostanie przekazany na cele charytatywwne zwiazane z walka z rakiem piersi.
Wieczorem pojechalismy juz cala rodzina (oprocz najmniejszej latorosli, ktora zostala w domku z opiekunka) na obiad godz 20:00, mmm....a mowi sie, zeby nie jesc na noc.
Pojechalismy do przeuroczej restauracji. Milo, przytulnie, cieplo,winko,i nieodzowne wykladziny:P mmm i na reszcie moglam poczuc sie jak gosc.To bylo mile uczucie.
Potem plawilam sie w luksusach osobistego pokoju, czystej lazienki, ktorej nie musze dzielic z 10 facetami, mmm, bedzie mi tego brakowalo.
Teraz jestem w College, gdzie uczy moja ciocia ( travel&tourism), moze uda mi sie uzyskaj od niej jakies cenne informacje w tym temacie :P

Na razie wsio, reszta info za jakis czas. Trzymajcie sie cieplo, razem w kupie - to zawsze cieplej!! :D

wtorek, 2 października 2007

Cos bardzo waznego.....

Look at the Sun is so bright
It shine just for You
For nobody else....
Just give yourself another chance!!! ;)

To fragment piosenki spiewanej przez znanych wolalistow Anite Lipnicka i J.Portera, jesli zainteresowal was ten cytat odsylam do calej piosenki. Ostatnio to wlasnie ona podbudowala mnie na duchu.
Czasami zdaje sie nam, ze tylko ciemne chmury wisza nad nami, zasnuwaja, prawdziwe cieplo i radosc promykow slonca, ale tak naprawde to wszystko zalezy od nas. Slonce swieci zawsze, tylko musimy sobie z tego zdac sprawe i rozwiac czarne mysli, ktore nie dopuszczaja do nas optymistycznym i pozytywnych impulsow wysylanych przez swiat i innych ludzi, ktorzy nas otaczaja.

..............
....
..PS.Milego wsluchiwania sie.......

poniedziałek, 24 września 2007

Show must go on........

Witam was goraco moi kochani i przesylam moc buziakow i ogrom usciskow ;****
Co nowego, czy cos sie zmienilo?...postaram sie rozwiklac wasze domysly juz na poczatku. Otoz sezon wypoczynkowo-rekreacyjno-sportowy, konferencyjny, a takze sprzyjajacy legalizowaniu zwiazkow jeszcze sie nie skonczyl, zatem mamy duzo pracy nie nie zawsze mam okazje i sile sie pokazywac na necie, chociaz staram sie jak moge.Trzymam sie dzielnie tacy, a wczoraj nawet kija golfowego to byl moj 4 raz i tylo jedna pilke wykopsnelam w krzaki podczas calej gry ( a to juz sukces). Ale czym chcialam sie pochwalic to to,ze gralismy wczoraj w iscie angielskiej pogodzie, temperatura okolo 15 stp, silny wiatr i mzawka przeradzajaca sie w najmniej pozadanych momentach w deszcz. I to wszystko nie mialo znaczenia, bo zabawa byla przednia w takim gronie! ;) Jesli mi sie uda to zamieszcze zdjecia za jakis czas ;P
Poza tym bede miec pare dni wolnego jednak tak jak wam wspominalam zostane w Anglii i bede chciala pozwiedzac kilka miejsc i spotkac sie z rodzinka ;) Moze to i lepiej, bo nie wiem czy za bardzo bym sie do was znow nie przyzwyczaila przez te 2 tyg i musialabym znow sie zegnac, a to dla kazdej ze strony jest ciezkie, chociaz to wy wszyscy zostajecie na miejscu i tylko ja sobie odfruwam. Takze mysle, ze spotkamy sie w nastepnym roku za kilka miesiecy....bo do tego momentu jez nie wytrzymam bez was ;*** no i mam nadzieje,ze uda mi sie wyjechac w gory przynajmniej na pare dni. Takze niech moje sloneczne dusze wezma to sobie do serca ;P

Co do mojej sfery duchowej to jest znacznie lepiej niz ostatnio, pogodzilam sie z faktem, ze nie wszystkich mozna lubic, nie wszystkich mozna kochac, ale trzeba zawsze szanowac drugiego czlowieka i siebie, nie zaleznie od tego co sie o nim mysli.

Z reszta wspominalam wam o tym, ze zycie tutaj przypomina troche Big Brothera. Jakis czas temu ogloddalismy tez filkm Orwela "1984" - pewnie kojarzycie, i teraz przysladuja mnie te sceny, ktore nie zawsze kojarza sie pozytywnie, a wrecz czasami strasznie i zdumiewajaco. dlatego cieszcze sie,ze bede miec 2 tyg wolnego, poodwiedzam rozne miejsca zmienie otoczenie, na pewno wyjdzie to wszystkim na dobre. Szkoda tylko, ze z wami sie nie spotkam. A najbardziej to bedzie mi pewnie szkoda podczas Swiat, rozmawialismy sobie dzisiaj o potrawach wigilijnych i innych zwyczajach...( w kazdym zakatku kraju sa inne zwyczaje i tradycje - powaznie)....i tak sie milo zrobilo w serduszku na sama mysl, chociaz do swiat daleko. Niestety w tym roku zapowiada sie najbardziej pracowity gridzien w moim zyciu i bynajmniej nie chodzi o swiateczne porzadki.... ale nie poadajmy w melancholijne zadumania, bo do tego czasu jeszcze daleko i nikt nie wiem gdzie nas rzuci los....

Mam nadzieje, ze jeszcze nie zapomieliscie o mnie i nadal o mnie cieplo myslicie. Dziekuje za wsyzstkie maile, fotki, pocieszajaco - rozgrzewajace mysli i sentencje. Szczegolne podziekowania dla Pastora Kabalyi wlasnie chcialam zamiescic w tym miejscu kila slow, ktore mi przeslal:
Wiele dni, wiele lat czas nas uczy pogody,Zaplącze drogi, pomyli prawdy, nim zboże oddzieli od trawy.Bronisz się, siejesz wiatr, myślisz: jestem tak młody,Czas nas uczy pogody, tak od lat, tak od lat.

Meritum z tego co przeczytaliscie do tej pory:
"W ZYCIU PIEKNE SA TYLKO CHWILE!!!
....
...
..
.
..... DLATEGO CZASEM WARTO ZYC!!!!!!!

;*****

środa, 12 września 2007

...STRAWBERRY FIELDS FOREVER.....

Hej moje Robaczki!!!
No nie mam nic na swoje usprawiedliwienie, ze nie bylo mnie tu tak dlugo. Chcialam tylko powiedziec, ze bardzo przepraszam za to i postaram sie juz nadrabiac zaleglosci. Z reszta wiem, ze macie jeszcze wakacje i urlopy i rzadko zasiadacie przed ekrany komputerow (z reszta jak i jak) bo cieszycie sie wakacjami - i tak trzymac!!!
Jesli mam dzien wolny to tez staram sie zwiedzac, poznawac nowe miejsca i ludzi, obcowac z tutejsza kultura.
Mam nadzieje, ze jeszcze w tym roku uda mi sie dostac kilka dni urlopu. Wybaczcie jezeli nie zawitam do Polski, ale chcialabym wykorzystac ten czas na zwiedzanie Anglii, a moze nawet i Francji razem z panna Klir ;)
Chociaz juz po wolutku zaczynam teskic za wami wszystkimi, prawdziwymi przyjaciolmi, na ktorych mozna zawsze liczyc, wesprzec sie w ciezkich chwilach. Teraz juz czuje, ze ten wyjazd jest dobra szkola zycia, na pewno przyjade bogatsza o nowe doswiadczenia i przezycia. Ciesze sie, ze ti jestem. Kazdy dzien przynosi cos nowego, dobrego lub mniej. Ale zawsze czegos nas uczy i to chyba jest sztuka zycia. Przyjmowac to co przynosi dzien, cieszyc sie z tego, gdzie sie jest, z kim sie jest, a jezeli cos nie pasuje to nie czekac, az ktos zmieni to za nas, tylko dzialac.
Przeciez mamy jedno zycie, ktore nie zawsze jest wystarczajaco dlugie.

Tak jakos sie filozoficznie rozpisalam, ale wlasnie mam taki nastroj rozmyslunkowym.....

A co do calej reszty to nie moge narzekac, mamy nowego supervisora z Kenii ;)

Piszcie, przesylajcie fotki, chce wiedziec co u was!!!!
:*****
:***

PS. "SZCZESCIE JEST TAM GDZIE TY"!!! ;D

czwartek, 9 sierpnia 2007

Mistrzyni w grze w golfa... B>

Witajcie Kochani ;P
Serdecznie Was sciskam juz od samego poczatku. Przepraszam, ze tak rzadko pisze, ale niestety nie mam tak dobrego zaplecza informacyjno - techniczno - czasowo - wytrzymalosciowego. Jednym slowem przepraszam i juz pisze co i jak ;)
Otoz pracuje sobie, zmiany sá dosc meczoce, o czym wiecie, spie dwa razy na dzien a i to czasem nie wystarcza, ale reszta ekipy podtrzymuje na duchu, a i ja starm sie przesylac pozytywne emocje i emanowac pogoda ducha, zebysmy sobie wszyscy umilali czas ;)
No, a ze nie tylko praca zyje czlowiek to sluchajcie....wczoraj po raz pierwszy trzymalam kija...golfowego ;).....Wszystko zaczelo sie od zaproszenia do gry od jednego z menedzerow angielskich ( menedzer ktory ma 23 lata ;) zwany Luisem). A ze lubie poznwac nowe rzeczy i stawiac sobie nowe cele, takze postanowilam sprobowac i cobaczyc to czego nie potrafilam dostrzec przez ten czas....
Gra jest bardzo przyjemna, towarzyska, ale wymagajaca odpowiedniej techniki i precyzji, ponadto ttrzeba sobie wyrobic silny nadgarstek, juz wiem po co maja rekawiczke na lewej rece - troche boli...a co do samej juz gry, to bylo bardzo smiesznie, przeszlismy tylko przez 3 sciezki, w tym zgubilam gdzies w krzakach, albo wysokiej trawie okolo 3 pilek ;P jedna naawet wyladowala w jeziorku ;D Zeby dostac sie do pilki, ktora wczesniej poslalam w kosmos, uzywa sie makych samochodzikow - "baggi" to taki may cabrliolecik ;) szarzowanie po polu golfowym w tym samochodziku (oczuwiscie ja prowadzilam) sprawiolo mi chyba najwicej radosci ;D
To na razie tyle, wczoraj bylo bardzo emocjonujaco i ogromnie sie ciesze, ze moglam sobie pograc, mam nadzieje, ze to nie pierwszy,ale nie ostatni raz ;)

Co do calej reszty to napisze na raz nastepny...mam pewne przemyslenia co do tej calej kompanii, ludzi pracujacych tutaj, ale o tym w nastepnym odcinku... ;)))

Przesylam ogrom buziaczkow i moc usciskow.
PS.Dziekuje za maile, smsy, a takze tradycyjne listy z ktorych sie najbardziej ciesze ;)

:*****
:***

wtorek, 31 lipca 2007

pogodne zwiedzanie ;P

Dzis mam kolejny day off (czyli wolne). Poszlam sobie na 3 h spacerek po okolicach i chyba sie zakochalam.... ;P te tereny sa piekne, to jakby polaczenie malej cywilizacji posrod niewysokich gor i wzgorzy....mmm....mozna sie rozplynac w dodatku w taka pogode jak dzisiaj, sloneczko swieci, cieplutko ...mmm ;)
A wczorajszy nocny widok z przed hotelu - migotliwe swiatelka w oddali na tle wzniesien i my na szczycie opromienieni luna swiatla ksiezycowego .... chyba wiecie co mam na mysli ;P

Dzis tylko tyle, bo wczoraj uraczylam was spora dawka informacji, dodam tylko, ze odwiedzilam wczoraj dwa domy moich znajomych, w ktorzych urzadzili sobie party,uch.. ;))) co to byla za noc.
Trzymajcie sie Kochani :****

poniedziałek, 30 lipca 2007

I am still missing.....

Po kilku dniach ciezkiej pracy (od 6:30 - 13:00 i 18:30 - 1:00) i spotkaniach integracyjnych przy kieliszku czegos mocniejszego oraz pizzy wykonanej wlasnorecznie przez rodowitego Hiszpana ;) musialam odespac, takze pisze dopiero teraz.
Sytuacja powodziowa zostala w duzej mierze opanowana, ale nadal nie mozemy korzystac z wody kranowej. Poza tym carpenterzy i dekoratorzy maja duzo pracy (wymiana stolarki podlogowej, wykladzin i dywanow - och nie chcielibyscie tego widziec po powodzi). Na szczescie pogoda sie poprawila i mam nadzieje, ze juz nie bedzie takich ekscesow.
Jedynie martwi mnie to, ze wielu ludzi odchodzi z pracy. Ostatnio mój ulubiony szef kuchni - Walwery ze Slowacji, poza tym Javier z Hiszpani - polecial w ciemno do Dublina, teraz Alvaro takze z Hiszpani, no a na dodatek mój bliski kolega z Wegier (Hungary, Romania) Nicos- Adorian. Tak na marginesie dowiedzialam sie ostanio,ze ma 30 lat i jest nauczycielem geografi. No rozne zboczenia sie trafiaja - ale w sumie to fajny facet.
Ludzie odchodza, bo nie wytrzymuja psychicznie presji. Pomimo ze menegement stara sie motywowac nas do pracy (slownie) to nie ma to odzwierciedlenia w placy za nadchodziny i takie tam. Ju od kilku lat hotel Folio istnieje dzieki pracy obcokrajowcow, ktorym placi sie podstawowa stawke, bez tipsow itp.
Jak narazie ja nie moge narzekac,moze tylko na to, ze musze spac 2 razy na dzien, bo noc jest za krotka. Takze po sniadaniu czyli ok 12, udaje sie na sieste, no chyba, ze pracuje.
No i jeszcze jedzenie: oni chyba nie potrafia zyc bez mrozonek, gotowych potraw i smazenia, echhh...no coz ale jak sie jest glodnym to trzeba jesc i tyle, ale sie nie dziwcie jak przytyje kilka kilo... hyhy ;) nno i codziennie mamy praktycznie to samo.
Koniec minusow...przejdzmy do bardziej przyjemniejszych kwestii ;)
Otoz postanowilam korzystac na maxa z dobrodziejst hotelu i chodze prawie co dzien do Leasure Center ta silownie, mamy sale do aerobiku itp, a od dzisuaj ma ponownie ruszyc basen i wodna czesc rekreacji ;) Przed chwilka kupilam nowy kostium ;D
Poza tym niesamowite sa widoki, czuje sie jak w Beskidach.....mmmm ;) Uwielbiam to miejsce. Mam nadzieje,ze jak bede miec day off po wyplacie to pojade sobie z chlopakami na dluzsze wycieczki np. do Bristolu lub Brighton, poza tym chcialabym sie tez zobaczyc z rodzinka z Anglii, bo moja kuzynka tez zaczela prace w hotelu i mowi,ze caly staff z housekeepingu pochodzi z Polski ;P i musi sobie kupic slownik angielsko - polski ;P

To chyba na razie tyle...oczywiscie przesylam moc buziakow i pozdrowien. Trzymajcie sie dzielnie sterow waszego zycia, nie bojcie sie podejmowania decyzji, tworzcie zycie jakie tylko wam sie wymarzy, zycie jest za krotkie zeby je marnowac na negatywne myslenie. No glowa do gory i czapki z glow!!!
:***
:**
:*
PS.Dzieki za maile i smy, nr dalej aktywny, adresu nie zmienilam takze czekam tez na tradycyjna poczte ;)

czwartek, 26 lipca 2007

Underwater..... i yellow submarine ;D

Witajcie Robaczki ;P
Przesylam gorace buziaki z zalanej okolicy po 5 dniach odciecia od swiata nareszcie moglismy opuscic hotel ;) Niestety zasoby wody sie skonczyly takze raczymy sie jedyniew butelkowana woda, zarowno podczas jedzenia a takze 'kapieli; ;D tzn ze robimy sobie tydzien dziecka ;D
Pewnie widzielismy w wiadomosciach co dzieje sie w okolicach Gloucester i Oxfordu takze nie bede wiecej o tym pisac. Po prostu trzeba to przezyc to jak oboz przetrwania..jak wszystko tutaj. Ludzie sa juz zmeczenie, sfrustrowani i zwiedli - tak to moge nazwac.
Jak niewiele trzeba,zeby docenic wode w kranie, przejezde drogi, mozliwosc zakupu jedzenia w sklepie...tak na marginesie jestem swiadkiem najwiekszej kleski zywiolowej w tych regionach od 60 lat.

Trzymajcie sie Kochani, dziekuje za maile i pamiec i za poytywna energie ;DDD
Do uslyszenia.Zobaczcie adres i telefon na poprzednim poscie jak chcecie sie ze mna skontaktowac ;*****

czwartek, 19 lipca 2007

Here I am ;)))

Witam i przesylam kazdemu spragnionemu informacji o mnie gorace buziaki i pozdrowienia ze slonecznego Tewkesbury.
Moze zaczne od poczatku...lot byl dosc przyjemny, chociaz przez pierwsze pol godziny troche zzielenialam ;) potem bylo juz lepiej. Do Hotelu dotarlam w nd a od pon zaczelam prace jako Food & Beverages Assistant ( tzn.kelenrka w restauracji).Praca ma duzo plusow,ale i tez kilka minusow jak kazda. Jednak z kazdym dniem zaczyna mi sie coraz bardziej podobac.
Pracujemy 5 dniw wtyg, po ok 9 h. tzn. 6:30 - 11:00 i 18:30 - 23:00. Ale to zalezy od dnia i tp. Jutro na przyklad obsluguje wesele indyjskie na 450 osob, co ciekawe panie i panowie bawia sie oddzielnie ;)
Po wolutku aklimatyzuje sie w nowym miejscu. Tu jest uroczo. Hotel oddalony od miasteczka o ok 20 min spacerkiem, polozony jest na wzgorzu, takze mamy piekny widok. Zeby urozmaiciec nam czas wolny,pozwolono nam korzystac z basenu, jacuzzi, sauny, silowni, kortu do squasha i malego pola golfowego.
Poza tym wczoraj pojechalismy do Cheltonham na clubbing, bylo super, ekipa 10 os ( w tym:Polska, Czychy, Slowacja, Hiszpania) poza tym mamy jeszcze Amerykanina, Chorwata, Bulgara i nie wiem co jeszcze no i paru Anglikow ;P

Jesli ktos chcialby przeslac mi list lub cos to podaje moj adres.Mieszkam w Hotelu:
TEWKESBURY PARK HOTEL
LINCOLN GREEN LANE GL 20 7 DN
TEWKESBURY GLOUCESTERSHIRE
UK.

A moj angielski nr komorki to; +4407972748226

Trzymajcie sie dzielnie moi Kochani,zycze wam wszystkiego co najlepsze, a w szczegolnosci sily i wiary w wasze marzenia i plany, bo to one sprawiaja,ze nasze zycie nabiera kolorow i realnych ksztaltow.Wystarczy chciec, a kazde drzwi beda dla wam otworem...tym milym akcentem koncze moje wypociny ;)

PS. Specjalna buzka dla Slonecznej Duszy :**** i tej, ktora czuwa stale nade mna :***

czwartek, 12 lipca 2007

Blisko, coraz bliżej

Ostatnie godziny spędzam na kompletowaniu bagażu (tylko 20 kg na rok - nie lada wyczyn, chociaż wyprawy w góry nauczyły mnie minimalizowania wagi bagażu ;P), a co najważniejsze na pożegnaniu z rodzinką, przyjaciółmi. Chcę już teraz podziękować wszystkim ludziom, którzy stanęli na mojej drodze życia, którzy odcisnęli niezatarty ślad na mojej drodze. Bo najważniejsze to cieszyć się z każdego dnia, każdej minuty, każdego doświadczenia, nawet tego które wywołuje łzy (nie zawsze szczęścia, bo przecież każda łza uczy nas pewnej mądrości).

DZiękuje wszystkim bez wyjątku - Trzymajcie się dzielnie, uważajcie na siebie i dbajcie o to co najważniejsze... ;)
Tutaj wymieniam osoby szczególnie zasłużone:
Batorowcy:Karo, Kaprusik, państwo Pindel, Roziu, Tukan, Beatka, Kasia :***AWFiacy: Mufflon vel Klirka, Kaczuszka, Pastor Kabała, Prezes Paweł
i mój ANIOŁ STRUŻ, który opiekuje się mną i czuwa, spoglądając z Niebios (GUGA) ;*****

środa, 11 lipca 2007

Dwie dziurki w nosie i ....zaczęło się ;)

Wyjazd do Wielkiej Brytanii zbliża sie wielkimi krokami. Do odlotu z Pyrzowic do Liverpoolu zostały mi tylko niecałe 3 dni, brrr. Z jednej strony to fascynujące, emocjonujące, podniecające. Nowe miejsce, ludzie, kultura, przyroda, ale z drugiej strony przerażające i pełne niepokoju uczucia, które mi towarzyszą odkąd plany zmieniły się w realność.
Nic mi więcej nie pozostało, jak przeżyc podrózż samolotem 13 w piątek i przekonać się na własnej skórze, co i jak, także trzymajcie kciuki...bez odbioru ;P