Hej!!!
Witam ponownie po wakacjach :) Kurcze, jak mam mpracowac caly rok na 20 dni urlopu to musze sobie znalezc moja wymarzona prace ;))
Mimo to urlop sie udal na 102. ;) Przez 10 dni, wyspalam sie, posmakowalam troche inaczej ugotowanego jedzenie, nie trzeba tez bylo jesc na stojaco i w poscpiechu, no i wyspalam sie na reszczie ;) Jednym slowem odzyskalam moje sily witalne i zapal do pracy.
Wakacje rozpoczelam wizyta u rodzinki w Shrewsbury. Piekne miasteczko majace swoj urok, a takze bogate zaplecze kulturalno- rozwojowe ;)))
Zasmakowalam przez ten tydzien ponownie zycia rodzinnego, ktore sprawilo, ze poczulam sie w Anglii swojsko i rodzinnie. Tego mi bylo potrzeba ;)
Zwiedzilam tez kilka okolicznych atrakcji, miedzy innymi Iron Bridge, pojechalam tez do Cheester, ktore moglam pozwiedzac z pietrowego autobusu ;P Szkoda tylko, ze bylo pkropnie zimno i witrznie. Ale zaraz potem ogrzlam sie pyszna herbatka w centrum miasta.
Kulminacyjnym elelemntem moich wakacji byla wycieczka do Londynu....
Nie moglam sie juz doczekam az stane oko w oko z wieloletnimi wyobrazeniami na temat tego miasta z realnym miejscem ;) jakiez bylo moje zdziwienie, kiedy nad Tamiza zobaczylam nowoczesne drapacze chmur o przeroznych ksztaltach i ta architektura. Na szczecie Bib Ben czy tez Tower Bridge nie zostaly przycmoine przez te nowinki budowlane...i dobrze.
Zrobilam mnostwo zdjec. I wpadlam na pomysl, zeby po powrocie zorganizowac wieczor angielski przy herbatce i slajdach. Takze wszyscy cielawi i zainteresowani, bardzo serdecznie widziani. termin i miejsce jeszcze podam ;)
Pojechalam, zobaczylam i ....sie zdziwilam.....
Londyn swoja droga, ale Milton Keynes, to miasta ma okolo 30 lat. Zostalo stworzone dla potrezb biznesu i interesow. cale miast zostalo strategicznie zaprojektowane i wykonane, zero inicjatywy natury, wszystko podporzadkowane czlowiekowi. Niby fajnie, wygodnie, centrum miasta ( tzn sklepy zlokalizowane z jednym miejscu - ogromne zadaszone centrum handlowe, podobnie centrum rozrywki, w ktirym mozna pozjezdzac po stoku narciarskim) Hmmm...
ale...jakos przerazilo mnie to miejsce, bo nawet jezioro, albo sciezki zostale utworzone sztucznie. Wszystko wydaje sie byc hermetyczne, doskonale, hjak zegar, a ludzie mieszkajacy tam jak trybiki, ktore napedzaja to miasto. Troche to straszne, jak dla mnie....
Zatem powrocilam w radoscia do mojego Tewkesbury, gdzie natura zadzi sie swoimi prawami, czasami nie daje za wygrana ( patrz rozdzial powodz), ale przynajmniej mozna poczuc, ze jest sie czescia tego swiata a nie 24h pracownikiem.
Wszystko dobre, co sie dobrze konczy. Te krotkie wakacje rowniez daly mi duzo powodow i okazji do rozmyslan o ktorych w nastepnym odcinku ;)))))
Trzymajcie sie KOCHANI!!!!
Buzka szczegolna dla Slonecznych Duszyczek !! :*********
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
2 komentarze:
Lubie Londyn. I nowe i stare budynki miasta ukladaja sie w harmonijna calosc. Nowoczesnosc obok tradycji. To jest to:)
więc rzeczywiście polischwoemen in London:)
SDM
"Jak zjawa senna życie jest człowieka;
Zjawia się,
Dotknąć chcesz
Lecz ucieka?
Lecz ucieka!
Lecz ucieka!
To nic! To nic! To nic!
Dopóki sił,
Jednak iść! Przecież iść!
Bedę iść!
To nic! To nic! To nic!
Dopóki sił,
Będę szedł! Będę biegł!
Nie dam się!
Wędrówką jedną życie jest człowieka;
Idzie tam,
Idzie tu,
Brak mu tchu?
Brak mu tchu!
Brak mu tchu!
To nic! To nic! To nic!
Dopóki sił,
Jednak iść! Przecież iść!
Będę iść!
To nic! To nic! To nic!
Dopóki sił,
Będę szedł! Będę biegł!
Nie dam się!"
- dużo sił życzę:)
Pastor Kabała
Prześlij komentarz