wtorek, 31 lipca 2007

pogodne zwiedzanie ;P

Dzis mam kolejny day off (czyli wolne). Poszlam sobie na 3 h spacerek po okolicach i chyba sie zakochalam.... ;P te tereny sa piekne, to jakby polaczenie malej cywilizacji posrod niewysokich gor i wzgorzy....mmm....mozna sie rozplynac w dodatku w taka pogode jak dzisiaj, sloneczko swieci, cieplutko ...mmm ;)
A wczorajszy nocny widok z przed hotelu - migotliwe swiatelka w oddali na tle wzniesien i my na szczycie opromienieni luna swiatla ksiezycowego .... chyba wiecie co mam na mysli ;P

Dzis tylko tyle, bo wczoraj uraczylam was spora dawka informacji, dodam tylko, ze odwiedzilam wczoraj dwa domy moich znajomych, w ktorzych urzadzili sobie party,uch.. ;))) co to byla za noc.
Trzymajcie sie Kochani :****

poniedziałek, 30 lipca 2007

I am still missing.....

Po kilku dniach ciezkiej pracy (od 6:30 - 13:00 i 18:30 - 1:00) i spotkaniach integracyjnych przy kieliszku czegos mocniejszego oraz pizzy wykonanej wlasnorecznie przez rodowitego Hiszpana ;) musialam odespac, takze pisze dopiero teraz.
Sytuacja powodziowa zostala w duzej mierze opanowana, ale nadal nie mozemy korzystac z wody kranowej. Poza tym carpenterzy i dekoratorzy maja duzo pracy (wymiana stolarki podlogowej, wykladzin i dywanow - och nie chcielibyscie tego widziec po powodzi). Na szczescie pogoda sie poprawila i mam nadzieje, ze juz nie bedzie takich ekscesow.
Jedynie martwi mnie to, ze wielu ludzi odchodzi z pracy. Ostatnio mój ulubiony szef kuchni - Walwery ze Slowacji, poza tym Javier z Hiszpani - polecial w ciemno do Dublina, teraz Alvaro takze z Hiszpani, no a na dodatek mój bliski kolega z Wegier (Hungary, Romania) Nicos- Adorian. Tak na marginesie dowiedzialam sie ostanio,ze ma 30 lat i jest nauczycielem geografi. No rozne zboczenia sie trafiaja - ale w sumie to fajny facet.
Ludzie odchodza, bo nie wytrzymuja psychicznie presji. Pomimo ze menegement stara sie motywowac nas do pracy (slownie) to nie ma to odzwierciedlenia w placy za nadchodziny i takie tam. Ju od kilku lat hotel Folio istnieje dzieki pracy obcokrajowcow, ktorym placi sie podstawowa stawke, bez tipsow itp.
Jak narazie ja nie moge narzekac,moze tylko na to, ze musze spac 2 razy na dzien, bo noc jest za krotka. Takze po sniadaniu czyli ok 12, udaje sie na sieste, no chyba, ze pracuje.
No i jeszcze jedzenie: oni chyba nie potrafia zyc bez mrozonek, gotowych potraw i smazenia, echhh...no coz ale jak sie jest glodnym to trzeba jesc i tyle, ale sie nie dziwcie jak przytyje kilka kilo... hyhy ;) nno i codziennie mamy praktycznie to samo.
Koniec minusow...przejdzmy do bardziej przyjemniejszych kwestii ;)
Otoz postanowilam korzystac na maxa z dobrodziejst hotelu i chodze prawie co dzien do Leasure Center ta silownie, mamy sale do aerobiku itp, a od dzisuaj ma ponownie ruszyc basen i wodna czesc rekreacji ;) Przed chwilka kupilam nowy kostium ;D
Poza tym niesamowite sa widoki, czuje sie jak w Beskidach.....mmmm ;) Uwielbiam to miejsce. Mam nadzieje,ze jak bede miec day off po wyplacie to pojade sobie z chlopakami na dluzsze wycieczki np. do Bristolu lub Brighton, poza tym chcialabym sie tez zobaczyc z rodzinka z Anglii, bo moja kuzynka tez zaczela prace w hotelu i mowi,ze caly staff z housekeepingu pochodzi z Polski ;P i musi sobie kupic slownik angielsko - polski ;P

To chyba na razie tyle...oczywiscie przesylam moc buziakow i pozdrowien. Trzymajcie sie dzielnie sterow waszego zycia, nie bojcie sie podejmowania decyzji, tworzcie zycie jakie tylko wam sie wymarzy, zycie jest za krotkie zeby je marnowac na negatywne myslenie. No glowa do gory i czapki z glow!!!
:***
:**
:*
PS.Dzieki za maile i smy, nr dalej aktywny, adresu nie zmienilam takze czekam tez na tradycyjna poczte ;)

czwartek, 26 lipca 2007

Underwater..... i yellow submarine ;D

Witajcie Robaczki ;P
Przesylam gorace buziaki z zalanej okolicy po 5 dniach odciecia od swiata nareszcie moglismy opuscic hotel ;) Niestety zasoby wody sie skonczyly takze raczymy sie jedyniew butelkowana woda, zarowno podczas jedzenia a takze 'kapieli; ;D tzn ze robimy sobie tydzien dziecka ;D
Pewnie widzielismy w wiadomosciach co dzieje sie w okolicach Gloucester i Oxfordu takze nie bede wiecej o tym pisac. Po prostu trzeba to przezyc to jak oboz przetrwania..jak wszystko tutaj. Ludzie sa juz zmeczenie, sfrustrowani i zwiedli - tak to moge nazwac.
Jak niewiele trzeba,zeby docenic wode w kranie, przejezde drogi, mozliwosc zakupu jedzenia w sklepie...tak na marginesie jestem swiadkiem najwiekszej kleski zywiolowej w tych regionach od 60 lat.

Trzymajcie sie Kochani, dziekuje za maile i pamiec i za poytywna energie ;DDD
Do uslyszenia.Zobaczcie adres i telefon na poprzednim poscie jak chcecie sie ze mna skontaktowac ;*****

czwartek, 19 lipca 2007

Here I am ;)))

Witam i przesylam kazdemu spragnionemu informacji o mnie gorace buziaki i pozdrowienia ze slonecznego Tewkesbury.
Moze zaczne od poczatku...lot byl dosc przyjemny, chociaz przez pierwsze pol godziny troche zzielenialam ;) potem bylo juz lepiej. Do Hotelu dotarlam w nd a od pon zaczelam prace jako Food & Beverages Assistant ( tzn.kelenrka w restauracji).Praca ma duzo plusow,ale i tez kilka minusow jak kazda. Jednak z kazdym dniem zaczyna mi sie coraz bardziej podobac.
Pracujemy 5 dniw wtyg, po ok 9 h. tzn. 6:30 - 11:00 i 18:30 - 23:00. Ale to zalezy od dnia i tp. Jutro na przyklad obsluguje wesele indyjskie na 450 osob, co ciekawe panie i panowie bawia sie oddzielnie ;)
Po wolutku aklimatyzuje sie w nowym miejscu. Tu jest uroczo. Hotel oddalony od miasteczka o ok 20 min spacerkiem, polozony jest na wzgorzu, takze mamy piekny widok. Zeby urozmaiciec nam czas wolny,pozwolono nam korzystac z basenu, jacuzzi, sauny, silowni, kortu do squasha i malego pola golfowego.
Poza tym wczoraj pojechalismy do Cheltonham na clubbing, bylo super, ekipa 10 os ( w tym:Polska, Czychy, Slowacja, Hiszpania) poza tym mamy jeszcze Amerykanina, Chorwata, Bulgara i nie wiem co jeszcze no i paru Anglikow ;P

Jesli ktos chcialby przeslac mi list lub cos to podaje moj adres.Mieszkam w Hotelu:
TEWKESBURY PARK HOTEL
LINCOLN GREEN LANE GL 20 7 DN
TEWKESBURY GLOUCESTERSHIRE
UK.

A moj angielski nr komorki to; +4407972748226

Trzymajcie sie dzielnie moi Kochani,zycze wam wszystkiego co najlepsze, a w szczegolnosci sily i wiary w wasze marzenia i plany, bo to one sprawiaja,ze nasze zycie nabiera kolorow i realnych ksztaltow.Wystarczy chciec, a kazde drzwi beda dla wam otworem...tym milym akcentem koncze moje wypociny ;)

PS. Specjalna buzka dla Slonecznej Duszy :**** i tej, ktora czuwa stale nade mna :***

czwartek, 12 lipca 2007

Blisko, coraz bliżej

Ostatnie godziny spędzam na kompletowaniu bagażu (tylko 20 kg na rok - nie lada wyczyn, chociaż wyprawy w góry nauczyły mnie minimalizowania wagi bagażu ;P), a co najważniejsze na pożegnaniu z rodzinką, przyjaciółmi. Chcę już teraz podziękować wszystkim ludziom, którzy stanęli na mojej drodze życia, którzy odcisnęli niezatarty ślad na mojej drodze. Bo najważniejsze to cieszyć się z każdego dnia, każdej minuty, każdego doświadczenia, nawet tego które wywołuje łzy (nie zawsze szczęścia, bo przecież każda łza uczy nas pewnej mądrości).

DZiękuje wszystkim bez wyjątku - Trzymajcie się dzielnie, uważajcie na siebie i dbajcie o to co najważniejsze... ;)
Tutaj wymieniam osoby szczególnie zasłużone:
Batorowcy:Karo, Kaprusik, państwo Pindel, Roziu, Tukan, Beatka, Kasia :***AWFiacy: Mufflon vel Klirka, Kaczuszka, Pastor Kabała, Prezes Paweł
i mój ANIOŁ STRUŻ, który opiekuje się mną i czuwa, spoglądając z Niebios (GUGA) ;*****

środa, 11 lipca 2007

Dwie dziurki w nosie i ....zaczęło się ;)

Wyjazd do Wielkiej Brytanii zbliża sie wielkimi krokami. Do odlotu z Pyrzowic do Liverpoolu zostały mi tylko niecałe 3 dni, brrr. Z jednej strony to fascynujące, emocjonujące, podniecające. Nowe miejsce, ludzie, kultura, przyroda, ale z drugiej strony przerażające i pełne niepokoju uczucia, które mi towarzyszą odkąd plany zmieniły się w realność.
Nic mi więcej nie pozostało, jak przeżyc podrózż samolotem 13 w piątek i przekonać się na własnej skórze, co i jak, także trzymajcie kciuki...bez odbioru ;P