Witajcie Kochani:*** To ja, troszke starsza, bardziej pomarszczona (hihi), ale wciaz ta sama Justyna.
Na poczatku chcialabym podziekowac wszystkim za pamiec i cieple zyczenia z okazji urodzin. Mysl o was, wasze kartki, slowa, prezenty sprawily, ze dzien urodzin, nie trwa tylko jeden dzien, ale caly rok. To wspaniale, kiedy sie czuje i wie, ze sa ludzie, ktorzy dobrze Cie znaja, twoje wady i zalety, a mimo to jeszcze chca Cie znac - to prawdziwi przyjaciele ;)))
Te piekne slowa i zyczenia, a takze pewna "Blondynka" uswiadomily mi, ze jednak warto zostac dyrektorem swojego zycia i nie trzeba miec do tego duzego stazu pracy, doswiadczenia, praktyki czy wyzszych studiow. Dyrektorem wlasnego zycia moze zostac kazdy, w kazdym wieku, nawet tu i teraz, i ja wlasnie to robie...
Postanowilam zatem podjac decyzje. Kolejna, dosc powazna. I znow sprawdza sie powiedzenie, ze "stala jest tylko zmiana". Pewnie nie domyslacie sie jeszcze co mi strzelilo do mojej glowki, ale ja jestem przekonana co chce zrobic.
Otoz po moim urlopie zaczely sie dziac niezbyt przyjemne sytuacje w hotelu, w ktorym pracuje, moze tez zaczelam dostrzegac i zdawac sobie sprawe z tego, ze nie jest tak jak powinno byc. Wiele osob narzeka na niektore rzeczy, jak jedzenie, ktore jest zawsze takie same: frytki i kurczak. pewnie myslicie, ze to fajnie i nie mam sie do czego przyczepiac, ale jak mozna jesc to samo dwa razy na dzien przez pare miesiecy. Organizm juz tego nie wytrzymuje i roznie reaguje. Szef kuchni jak tyran broni i nie pozwala brac nic poza , nawet uschnietej marchewki, grrr. A ostatnio tez oskarzyl mnie, ze mu okradlam takowa, chcociaz byla ona moja osobista, zakupiona w miescie. Kolejna rzecza jest pralka. dzielimy ja na ok 15 osob, musimy pracy uniformy i rzeczy osobiste, a ona nie dziala juz od miesiaca. Fachowcy powiedzieli, ze potrzebuja czesci, zeby ja naprawic, a wtedy Glowny Menedzer oznajmil, ze pralka jednak dziala. Tak wiec szczesliwi Ci, ktorzy mieszkaja poza hotelem i plawia sie w luksusach sprawnych urzadzen domowych ;)
To jeszcze mozna by przebolec, ale nie to, ze jezeli ktos zlozy wymowienie, to oni w wyrazie sprzeciwu wysylaja go z dnia na dzien do innego hotelu, albo odmawiaja prawa do pracy do wyznaczonego terminu. Kolega z Hiszpani chcial byc fair, zlozysz wymowienie na 10 grudnia, zabookowal bilet i ....musial sie przeniesc do innego hotelu, albo wraca miesiac wczesniej do kraju. Sposob w jaki nas traktuja odbiega od tego, czego ja potrzebuje. Wiem, ze nie jestem w stanie tego zmieni, a nie chce jak wiekszosc, siedziec i narzekac i znow jest te frytki. Wiec pierwsza powazna decyzje dyrektorska juz podjelam ;) i jestem z tego dumna.
Odezwe sie po zmianie miejsca zamieszkania i pracy. Bedzie to Cricket St Thomas Hotel w Chard, niedaleko Somerset. Wyprowadzam sie 1.12 czyz nie piekan data na poczatek przygody???
Sekret kryje sie w terazniejszosci - jesli bacznie przyjzysz sie chwili obecnej, mozesz zmienic ja na lepsze. A gdy to zrobisz, wszystko co nastapi potem, tez bedzie lepsze. Kazdy dzien przynosi nam Wiecznosc. (Alchemik ;)
PS. Przesylam moc usciskow i pozytywnych wibracji dla wszystkich Swiatelek mojego zycia, ktore czynia jest moim i najwspanialszym :*******
środa, 28 listopada 2007
poniedziałek, 5 listopada 2007
a propos wakacji ;)
Hej!!!
Witam ponownie po wakacjach :) Kurcze, jak mam mpracowac caly rok na 20 dni urlopu to musze sobie znalezc moja wymarzona prace ;))
Mimo to urlop sie udal na 102. ;) Przez 10 dni, wyspalam sie, posmakowalam troche inaczej ugotowanego jedzenie, nie trzeba tez bylo jesc na stojaco i w poscpiechu, no i wyspalam sie na reszczie ;) Jednym slowem odzyskalam moje sily witalne i zapal do pracy.
Wakacje rozpoczelam wizyta u rodzinki w Shrewsbury. Piekne miasteczko majace swoj urok, a takze bogate zaplecze kulturalno- rozwojowe ;)))
Zasmakowalam przez ten tydzien ponownie zycia rodzinnego, ktore sprawilo, ze poczulam sie w Anglii swojsko i rodzinnie. Tego mi bylo potrzeba ;)
Zwiedzilam tez kilka okolicznych atrakcji, miedzy innymi Iron Bridge, pojechalam tez do Cheester, ktore moglam pozwiedzac z pietrowego autobusu ;P Szkoda tylko, ze bylo pkropnie zimno i witrznie. Ale zaraz potem ogrzlam sie pyszna herbatka w centrum miasta.
Kulminacyjnym elelemntem moich wakacji byla wycieczka do Londynu....
Nie moglam sie juz doczekam az stane oko w oko z wieloletnimi wyobrazeniami na temat tego miasta z realnym miejscem ;) jakiez bylo moje zdziwienie, kiedy nad Tamiza zobaczylam nowoczesne drapacze chmur o przeroznych ksztaltach i ta architektura. Na szczecie Bib Ben czy tez Tower Bridge nie zostaly przycmoine przez te nowinki budowlane...i dobrze.
Zrobilam mnostwo zdjec. I wpadlam na pomysl, zeby po powrocie zorganizowac wieczor angielski przy herbatce i slajdach. Takze wszyscy cielawi i zainteresowani, bardzo serdecznie widziani. termin i miejsce jeszcze podam ;)
Pojechalam, zobaczylam i ....sie zdziwilam.....
Londyn swoja droga, ale Milton Keynes, to miasta ma okolo 30 lat. Zostalo stworzone dla potrezb biznesu i interesow. cale miast zostalo strategicznie zaprojektowane i wykonane, zero inicjatywy natury, wszystko podporzadkowane czlowiekowi. Niby fajnie, wygodnie, centrum miasta ( tzn sklepy zlokalizowane z jednym miejscu - ogromne zadaszone centrum handlowe, podobnie centrum rozrywki, w ktirym mozna pozjezdzac po stoku narciarskim) Hmmm...
ale...jakos przerazilo mnie to miejsce, bo nawet jezioro, albo sciezki zostale utworzone sztucznie. Wszystko wydaje sie byc hermetyczne, doskonale, hjak zegar, a ludzie mieszkajacy tam jak trybiki, ktore napedzaja to miasto. Troche to straszne, jak dla mnie....
Zatem powrocilam w radoscia do mojego Tewkesbury, gdzie natura zadzi sie swoimi prawami, czasami nie daje za wygrana ( patrz rozdzial powodz), ale przynajmniej mozna poczuc, ze jest sie czescia tego swiata a nie 24h pracownikiem.
Wszystko dobre, co sie dobrze konczy. Te krotkie wakacje rowniez daly mi duzo powodow i okazji do rozmyslan o ktorych w nastepnym odcinku ;)))))
Trzymajcie sie KOCHANI!!!!
Buzka szczegolna dla Slonecznych Duszyczek !! :*********
Witam ponownie po wakacjach :) Kurcze, jak mam mpracowac caly rok na 20 dni urlopu to musze sobie znalezc moja wymarzona prace ;))
Mimo to urlop sie udal na 102. ;) Przez 10 dni, wyspalam sie, posmakowalam troche inaczej ugotowanego jedzenie, nie trzeba tez bylo jesc na stojaco i w poscpiechu, no i wyspalam sie na reszczie ;) Jednym slowem odzyskalam moje sily witalne i zapal do pracy.
Wakacje rozpoczelam wizyta u rodzinki w Shrewsbury. Piekne miasteczko majace swoj urok, a takze bogate zaplecze kulturalno- rozwojowe ;)))
Zasmakowalam przez ten tydzien ponownie zycia rodzinnego, ktore sprawilo, ze poczulam sie w Anglii swojsko i rodzinnie. Tego mi bylo potrzeba ;)
Zwiedzilam tez kilka okolicznych atrakcji, miedzy innymi Iron Bridge, pojechalam tez do Cheester, ktore moglam pozwiedzac z pietrowego autobusu ;P Szkoda tylko, ze bylo pkropnie zimno i witrznie. Ale zaraz potem ogrzlam sie pyszna herbatka w centrum miasta.
Kulminacyjnym elelemntem moich wakacji byla wycieczka do Londynu....
Nie moglam sie juz doczekam az stane oko w oko z wieloletnimi wyobrazeniami na temat tego miasta z realnym miejscem ;) jakiez bylo moje zdziwienie, kiedy nad Tamiza zobaczylam nowoczesne drapacze chmur o przeroznych ksztaltach i ta architektura. Na szczecie Bib Ben czy tez Tower Bridge nie zostaly przycmoine przez te nowinki budowlane...i dobrze.
Zrobilam mnostwo zdjec. I wpadlam na pomysl, zeby po powrocie zorganizowac wieczor angielski przy herbatce i slajdach. Takze wszyscy cielawi i zainteresowani, bardzo serdecznie widziani. termin i miejsce jeszcze podam ;)
Pojechalam, zobaczylam i ....sie zdziwilam.....
Londyn swoja droga, ale Milton Keynes, to miasta ma okolo 30 lat. Zostalo stworzone dla potrezb biznesu i interesow. cale miast zostalo strategicznie zaprojektowane i wykonane, zero inicjatywy natury, wszystko podporzadkowane czlowiekowi. Niby fajnie, wygodnie, centrum miasta ( tzn sklepy zlokalizowane z jednym miejscu - ogromne zadaszone centrum handlowe, podobnie centrum rozrywki, w ktirym mozna pozjezdzac po stoku narciarskim) Hmmm...
ale...jakos przerazilo mnie to miejsce, bo nawet jezioro, albo sciezki zostale utworzone sztucznie. Wszystko wydaje sie byc hermetyczne, doskonale, hjak zegar, a ludzie mieszkajacy tam jak trybiki, ktore napedzaja to miasto. Troche to straszne, jak dla mnie....
Zatem powrocilam w radoscia do mojego Tewkesbury, gdzie natura zadzi sie swoimi prawami, czasami nie daje za wygrana ( patrz rozdzial powodz), ale przynajmniej mozna poczuc, ze jest sie czescia tego swiata a nie 24h pracownikiem.
Wszystko dobre, co sie dobrze konczy. Te krotkie wakacje rowniez daly mi duzo powodow i okazji do rozmyslan o ktorych w nastepnym odcinku ;)))))
Trzymajcie sie KOCHANI!!!!
Buzka szczegolna dla Slonecznych Duszyczek !! :*********
Subskrybuj:
Posty (Atom)