Po kilku dniach ciezkiej pracy (od 6:30 - 13:00 i 18:30 - 1:00) i spotkaniach integracyjnych przy kieliszku czegos mocniejszego oraz pizzy wykonanej wlasnorecznie przez rodowitego Hiszpana ;) musialam odespac, takze pisze dopiero teraz.
Sytuacja powodziowa zostala w duzej mierze opanowana, ale nadal nie mozemy korzystac z wody kranowej. Poza tym carpenterzy i dekoratorzy maja duzo pracy (wymiana stolarki podlogowej, wykladzin i dywanow - och nie chcielibyscie tego widziec po powodzi). Na szczescie pogoda sie poprawila i mam nadzieje, ze juz nie bedzie takich ekscesow.
Jedynie martwi mnie to, ze wielu ludzi odchodzi z pracy. Ostatnio mój ulubiony szef kuchni - Walwery ze Slowacji, poza tym Javier z Hiszpani - polecial w ciemno do Dublina, teraz Alvaro takze z Hiszpani, no a na dodatek mój bliski kolega z Wegier (Hungary, Romania) Nicos- Adorian. Tak na marginesie dowiedzialam sie ostanio,ze ma 30 lat i jest nauczycielem geografi. No rozne zboczenia sie trafiaja - ale w sumie to fajny facet.
Ludzie odchodza, bo nie wytrzymuja psychicznie presji. Pomimo ze menegement stara sie motywowac nas do pracy (slownie) to nie ma to odzwierciedlenia w placy za nadchodziny i takie tam. Ju od kilku lat hotel Folio istnieje dzieki pracy obcokrajowcow, ktorym placi sie podstawowa stawke, bez tipsow itp.
Jak narazie ja nie moge narzekac,moze tylko na to, ze musze spac 2 razy na dzien, bo noc jest za krotka. Takze po sniadaniu czyli ok 12, udaje sie na sieste, no chyba, ze pracuje.
No i jeszcze jedzenie: oni chyba nie potrafia zyc bez mrozonek, gotowych potraw i smazenia, echhh...no coz ale jak sie jest glodnym to trzeba jesc i tyle, ale sie nie dziwcie jak przytyje kilka kilo... hyhy ;) nno i codziennie mamy praktycznie to samo.
Koniec minusow...przejdzmy do bardziej przyjemniejszych kwestii ;)
Otoz postanowilam korzystac na maxa z dobrodziejst hotelu i chodze prawie co dzien do Leasure Center ta silownie, mamy sale do aerobiku itp, a od dzisuaj ma ponownie ruszyc basen i wodna czesc rekreacji ;) Przed chwilka kupilam nowy kostium ;D
Poza tym niesamowite sa widoki, czuje sie jak w Beskidach.....mmmm ;) Uwielbiam to miejsce. Mam nadzieje,ze jak bede miec day off po wyplacie to pojade sobie z chlopakami na dluzsze wycieczki np. do Bristolu lub Brighton, poza tym chcialabym sie tez zobaczyc z rodzinka z Anglii, bo moja kuzynka tez zaczela prace w hotelu i mowi,ze caly staff z housekeepingu pochodzi z Polski ;P i musi sobie kupic slownik angielsko - polski ;P
To chyba na razie tyle...oczywiscie przesylam moc buziakow i pozdrowien. Trzymajcie sie dzielnie sterow waszego zycia, nie bojcie sie podejmowania decyzji, tworzcie zycie jakie tylko wam sie wymarzy, zycie jest za krotkie zeby je marnowac na negatywne myslenie. No glowa do gory i czapki z glow!!!
:***
:**
:*
PS.Dzieki za maile i smy, nr dalej aktywny, adresu nie zmienilam takze czekam tez na tradycyjna poczte ;)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz