piątek, 19 października 2007

Przygoda, przygoda, kazdej chwili szkoda....!!!!

Nareszcie dwa tygodnie urlopu.......!! Jupi jajej!
To nie to, zebym miala juz dosc pracy w hotelu, chociaz milo jest sobie zrobic przerwe, spojrzec na wszystko z innej perspektywy. Poza tym poznac Anglie z innej strony, takiej domowej, zwyczajnej, czyli normalnej.
Moja podroz rozpoczelam od skorzystania z lini kolejowych trasa Ashchurch do Shrewsbury przez Birmingham. Stacja w Ashchurch nieopodal Tewkesbury niczym szczegolnym mnie nie zadziwila, moze tym, nie nie mozna tam bylo kupic biletu, zwykla stacja od tak, jak na rodzimym Zalezu, jednakze o podwyzszonym standardzie. Jakiez bylo moje zdziwienie kiedy tak spokojnie czekajac na pociag, cos swisnelo obok mnie i juz tego nie bylo....po sekundzie zorientowalam sie, ze byl to pociag! Predkosc jego wynosila okolo 120km/h - nie do wiary!!! a jednak. Na szczescie to nie byl moj pociag, uff... Ten ktory zatrzymal sie na mojej stacji, ktoremu zdazylam przyjzec sie z bliska rowniez mnie zadziwil swoim standardem i szybkoscia. Drzwi miedzy wagonami otwierane na dotyk, pani sprzedajaca cieple napoje i przekaski, i stoliki w przedzialach, mimo, ze nie byl to wagon restauracyjny, no i co oczywiscie - wszedzie nieodzowne wykladziny! ;P to sie nazywa "PKP". Nie omieszkam wspomniec o cenach, gdyz podroz okolo 2 h z przesiadka kosztowala mnie 29, 75£ w jedna strone (29,90£ w dwie) czyli wychodzi okolo 150 zl. No to juz nie dziwcie sie, ze maja taki standard. Moze u nas tez by tak bylo, ale wtedy nikt by nie jezdzil pociagami.
W Birmingham majac do dyspozycji kilka minu na znalezienie odpowiedniego peronu, tez nie mialam duzo klopotu. Doskonale oznaczenia doprowadzily mnie do celu. No i tak znalazlam sie Shrewsbury. Urocze miasteczko.
Pierwsza rzecza jaka zrobilysmy z moja ciocia to oczywiscie wizyta w kawiarni na filizance herbaty i ciachu. Jakiez bylo moje zdziwienie, kiedy ciocia poprowadzila mnie w strone kosciola. ...Tak macie racje racje. Stary kosciol zamieniono na centrum "Women in mind" skladajace sie z 3 poziomow. Na pierwszym znajduje sie sklep z odzieza i akcesoriami fitness, a drugim centrum odnowy biologicznej z szerokim wachlarzem ofert, a na trzecim ta kawiarnia. Centrum to organizuje pokaz mody, a caly dochod zostanie przekazany na cele charytatywwne zwiazane z walka z rakiem piersi.
Wieczorem pojechalismy juz cala rodzina (oprocz najmniejszej latorosli, ktora zostala w domku z opiekunka) na obiad godz 20:00, mmm....a mowi sie, zeby nie jesc na noc.
Pojechalismy do przeuroczej restauracji. Milo, przytulnie, cieplo,winko,i nieodzowne wykladziny:P mmm i na reszcie moglam poczuc sie jak gosc.To bylo mile uczucie.
Potem plawilam sie w luksusach osobistego pokoju, czystej lazienki, ktorej nie musze dzielic z 10 facetami, mmm, bedzie mi tego brakowalo.
Teraz jestem w College, gdzie uczy moja ciocia ( travel&tourism), moze uda mi sie uzyskaj od niej jakies cenne informacje w tym temacie :P

Na razie wsio, reszta info za jakis czas. Trzymajcie sie cieplo, razem w kupie - to zawsze cieplej!! :D

Brak komentarzy: