Witajcie Kochani:*** To ja, troszke starsza, bardziej pomarszczona (hihi), ale wciaz ta sama Justyna.
Na poczatku chcialabym podziekowac wszystkim za pamiec i cieple zyczenia z okazji urodzin. Mysl o was, wasze kartki, slowa, prezenty sprawily, ze dzien urodzin, nie trwa tylko jeden dzien, ale caly rok. To wspaniale, kiedy sie czuje i wie, ze sa ludzie, ktorzy dobrze Cie znaja, twoje wady i zalety, a mimo to jeszcze chca Cie znac - to prawdziwi przyjaciele ;)))
Te piekne slowa i zyczenia, a takze pewna "Blondynka" uswiadomily mi, ze jednak warto zostac dyrektorem swojego zycia i nie trzeba miec do tego duzego stazu pracy, doswiadczenia, praktyki czy wyzszych studiow. Dyrektorem wlasnego zycia moze zostac kazdy, w kazdym wieku, nawet tu i teraz, i ja wlasnie to robie...
Postanowilam zatem podjac decyzje. Kolejna, dosc powazna. I znow sprawdza sie powiedzenie, ze "stala jest tylko zmiana". Pewnie nie domyslacie sie jeszcze co mi strzelilo do mojej glowki, ale ja jestem przekonana co chce zrobic.
Otoz po moim urlopie zaczely sie dziac niezbyt przyjemne sytuacje w hotelu, w ktorym pracuje, moze tez zaczelam dostrzegac i zdawac sobie sprawe z tego, ze nie jest tak jak powinno byc. Wiele osob narzeka na niektore rzeczy, jak jedzenie, ktore jest zawsze takie same: frytki i kurczak. pewnie myslicie, ze to fajnie i nie mam sie do czego przyczepiac, ale jak mozna jesc to samo dwa razy na dzien przez pare miesiecy. Organizm juz tego nie wytrzymuje i roznie reaguje. Szef kuchni jak tyran broni i nie pozwala brac nic poza , nawet uschnietej marchewki, grrr. A ostatnio tez oskarzyl mnie, ze mu okradlam takowa, chcociaz byla ona moja osobista, zakupiona w miescie. Kolejna rzecza jest pralka. dzielimy ja na ok 15 osob, musimy pracy uniformy i rzeczy osobiste, a ona nie dziala juz od miesiaca. Fachowcy powiedzieli, ze potrzebuja czesci, zeby ja naprawic, a wtedy Glowny Menedzer oznajmil, ze pralka jednak dziala. Tak wiec szczesliwi Ci, ktorzy mieszkaja poza hotelem i plawia sie w luksusach sprawnych urzadzen domowych ;)
To jeszcze mozna by przebolec, ale nie to, ze jezeli ktos zlozy wymowienie, to oni w wyrazie sprzeciwu wysylaja go z dnia na dzien do innego hotelu, albo odmawiaja prawa do pracy do wyznaczonego terminu. Kolega z Hiszpani chcial byc fair, zlozysz wymowienie na 10 grudnia, zabookowal bilet i ....musial sie przeniesc do innego hotelu, albo wraca miesiac wczesniej do kraju. Sposob w jaki nas traktuja odbiega od tego, czego ja potrzebuje. Wiem, ze nie jestem w stanie tego zmieni, a nie chce jak wiekszosc, siedziec i narzekac i znow jest te frytki. Wiec pierwsza powazna decyzje dyrektorska juz podjelam ;) i jestem z tego dumna.
Odezwe sie po zmianie miejsca zamieszkania i pracy. Bedzie to Cricket St Thomas Hotel w Chard, niedaleko Somerset. Wyprowadzam sie 1.12 czyz nie piekan data na poczatek przygody???
Sekret kryje sie w terazniejszosci - jesli bacznie przyjzysz sie chwili obecnej, mozesz zmienic ja na lepsze. A gdy to zrobisz, wszystko co nastapi potem, tez bedzie lepsze. Kazdy dzien przynosi nam Wiecznosc. (Alchemik ;)
PS. Przesylam moc usciskow i pozytywnych wibracji dla wszystkich Swiatelek mojego zycia, ktore czynia jest moim i najwspanialszym :*******
środa, 28 listopada 2007
poniedziałek, 5 listopada 2007
a propos wakacji ;)
Hej!!!
Witam ponownie po wakacjach :) Kurcze, jak mam mpracowac caly rok na 20 dni urlopu to musze sobie znalezc moja wymarzona prace ;))
Mimo to urlop sie udal na 102. ;) Przez 10 dni, wyspalam sie, posmakowalam troche inaczej ugotowanego jedzenie, nie trzeba tez bylo jesc na stojaco i w poscpiechu, no i wyspalam sie na reszczie ;) Jednym slowem odzyskalam moje sily witalne i zapal do pracy.
Wakacje rozpoczelam wizyta u rodzinki w Shrewsbury. Piekne miasteczko majace swoj urok, a takze bogate zaplecze kulturalno- rozwojowe ;)))
Zasmakowalam przez ten tydzien ponownie zycia rodzinnego, ktore sprawilo, ze poczulam sie w Anglii swojsko i rodzinnie. Tego mi bylo potrzeba ;)
Zwiedzilam tez kilka okolicznych atrakcji, miedzy innymi Iron Bridge, pojechalam tez do Cheester, ktore moglam pozwiedzac z pietrowego autobusu ;P Szkoda tylko, ze bylo pkropnie zimno i witrznie. Ale zaraz potem ogrzlam sie pyszna herbatka w centrum miasta.
Kulminacyjnym elelemntem moich wakacji byla wycieczka do Londynu....
Nie moglam sie juz doczekam az stane oko w oko z wieloletnimi wyobrazeniami na temat tego miasta z realnym miejscem ;) jakiez bylo moje zdziwienie, kiedy nad Tamiza zobaczylam nowoczesne drapacze chmur o przeroznych ksztaltach i ta architektura. Na szczecie Bib Ben czy tez Tower Bridge nie zostaly przycmoine przez te nowinki budowlane...i dobrze.
Zrobilam mnostwo zdjec. I wpadlam na pomysl, zeby po powrocie zorganizowac wieczor angielski przy herbatce i slajdach. Takze wszyscy cielawi i zainteresowani, bardzo serdecznie widziani. termin i miejsce jeszcze podam ;)
Pojechalam, zobaczylam i ....sie zdziwilam.....
Londyn swoja droga, ale Milton Keynes, to miasta ma okolo 30 lat. Zostalo stworzone dla potrezb biznesu i interesow. cale miast zostalo strategicznie zaprojektowane i wykonane, zero inicjatywy natury, wszystko podporzadkowane czlowiekowi. Niby fajnie, wygodnie, centrum miasta ( tzn sklepy zlokalizowane z jednym miejscu - ogromne zadaszone centrum handlowe, podobnie centrum rozrywki, w ktirym mozna pozjezdzac po stoku narciarskim) Hmmm...
ale...jakos przerazilo mnie to miejsce, bo nawet jezioro, albo sciezki zostale utworzone sztucznie. Wszystko wydaje sie byc hermetyczne, doskonale, hjak zegar, a ludzie mieszkajacy tam jak trybiki, ktore napedzaja to miasto. Troche to straszne, jak dla mnie....
Zatem powrocilam w radoscia do mojego Tewkesbury, gdzie natura zadzi sie swoimi prawami, czasami nie daje za wygrana ( patrz rozdzial powodz), ale przynajmniej mozna poczuc, ze jest sie czescia tego swiata a nie 24h pracownikiem.
Wszystko dobre, co sie dobrze konczy. Te krotkie wakacje rowniez daly mi duzo powodow i okazji do rozmyslan o ktorych w nastepnym odcinku ;)))))
Trzymajcie sie KOCHANI!!!!
Buzka szczegolna dla Slonecznych Duszyczek !! :*********
Witam ponownie po wakacjach :) Kurcze, jak mam mpracowac caly rok na 20 dni urlopu to musze sobie znalezc moja wymarzona prace ;))
Mimo to urlop sie udal na 102. ;) Przez 10 dni, wyspalam sie, posmakowalam troche inaczej ugotowanego jedzenie, nie trzeba tez bylo jesc na stojaco i w poscpiechu, no i wyspalam sie na reszczie ;) Jednym slowem odzyskalam moje sily witalne i zapal do pracy.
Wakacje rozpoczelam wizyta u rodzinki w Shrewsbury. Piekne miasteczko majace swoj urok, a takze bogate zaplecze kulturalno- rozwojowe ;)))
Zasmakowalam przez ten tydzien ponownie zycia rodzinnego, ktore sprawilo, ze poczulam sie w Anglii swojsko i rodzinnie. Tego mi bylo potrzeba ;)
Zwiedzilam tez kilka okolicznych atrakcji, miedzy innymi Iron Bridge, pojechalam tez do Cheester, ktore moglam pozwiedzac z pietrowego autobusu ;P Szkoda tylko, ze bylo pkropnie zimno i witrznie. Ale zaraz potem ogrzlam sie pyszna herbatka w centrum miasta.
Kulminacyjnym elelemntem moich wakacji byla wycieczka do Londynu....
Nie moglam sie juz doczekam az stane oko w oko z wieloletnimi wyobrazeniami na temat tego miasta z realnym miejscem ;) jakiez bylo moje zdziwienie, kiedy nad Tamiza zobaczylam nowoczesne drapacze chmur o przeroznych ksztaltach i ta architektura. Na szczecie Bib Ben czy tez Tower Bridge nie zostaly przycmoine przez te nowinki budowlane...i dobrze.
Zrobilam mnostwo zdjec. I wpadlam na pomysl, zeby po powrocie zorganizowac wieczor angielski przy herbatce i slajdach. Takze wszyscy cielawi i zainteresowani, bardzo serdecznie widziani. termin i miejsce jeszcze podam ;)
Pojechalam, zobaczylam i ....sie zdziwilam.....
Londyn swoja droga, ale Milton Keynes, to miasta ma okolo 30 lat. Zostalo stworzone dla potrezb biznesu i interesow. cale miast zostalo strategicznie zaprojektowane i wykonane, zero inicjatywy natury, wszystko podporzadkowane czlowiekowi. Niby fajnie, wygodnie, centrum miasta ( tzn sklepy zlokalizowane z jednym miejscu - ogromne zadaszone centrum handlowe, podobnie centrum rozrywki, w ktirym mozna pozjezdzac po stoku narciarskim) Hmmm...
ale...jakos przerazilo mnie to miejsce, bo nawet jezioro, albo sciezki zostale utworzone sztucznie. Wszystko wydaje sie byc hermetyczne, doskonale, hjak zegar, a ludzie mieszkajacy tam jak trybiki, ktore napedzaja to miasto. Troche to straszne, jak dla mnie....
Zatem powrocilam w radoscia do mojego Tewkesbury, gdzie natura zadzi sie swoimi prawami, czasami nie daje za wygrana ( patrz rozdzial powodz), ale przynajmniej mozna poczuc, ze jest sie czescia tego swiata a nie 24h pracownikiem.
Wszystko dobre, co sie dobrze konczy. Te krotkie wakacje rowniez daly mi duzo powodow i okazji do rozmyslan o ktorych w nastepnym odcinku ;)))))
Trzymajcie sie KOCHANI!!!!
Buzka szczegolna dla Slonecznych Duszyczek !! :*********
środa, 24 października 2007
za rok.......
Jestem dzieckiem szczęścia wszyscy mówią tak chodziaż jestem po przejściach to w nadziei trwam moje wyspy szczęśliwe przed oczami mam co noc jak samotny myśliwy jak ruchomy cel
Za rok będę taki jak dziś
będę szukał, płakał, kochał, śnił
za rok będę taki sam jak zwodzony most
za rok znajdę to co chcę
będę wiedział więcej niż teraz wiem
za rok możesz znaleźć mnie jak chcesz
Czasem piszę wiersze lub zakręcam kran wciągam łyk powietrza i przed siebie gnam kiedy się przewracam leżę trochę i uśmiecham się taka moja praca jak ruchomy cel
Za rok będę taki jak dziś
będę szukał, płakał, kochał, śnił
za rok będę taki sam jak zwodzony most
za rok znajdę to co chcę
będę wiedział więcej niż teraz wiem
za rok możesz znaleźć mnie jak chcesz
PS. Moje odczucia, slowa i muzyka Lady Punk ;P
Za rok będę taki jak dziś
będę szukał, płakał, kochał, śnił
za rok będę taki sam jak zwodzony most
za rok znajdę to co chcę
będę wiedział więcej niż teraz wiem
za rok możesz znaleźć mnie jak chcesz
Czasem piszę wiersze lub zakręcam kran wciągam łyk powietrza i przed siebie gnam kiedy się przewracam leżę trochę i uśmiecham się taka moja praca jak ruchomy cel
Za rok będę taki jak dziś
będę szukał, płakał, kochał, śnił
za rok będę taki sam jak zwodzony most
za rok znajdę to co chcę
będę wiedział więcej niż teraz wiem
za rok możesz znaleźć mnie jak chcesz
PS. Moje odczucia, slowa i muzyka Lady Punk ;P
piątek, 19 października 2007
Przygoda, przygoda, kazdej chwili szkoda....!!!!
Nareszcie dwa tygodnie urlopu.......!! Jupi jajej!
To nie to, zebym miala juz dosc pracy w hotelu, chociaz milo jest sobie zrobic przerwe, spojrzec na wszystko z innej perspektywy. Poza tym poznac Anglie z innej strony, takiej domowej, zwyczajnej, czyli normalnej.
Moja podroz rozpoczelam od skorzystania z lini kolejowych trasa Ashchurch do Shrewsbury przez Birmingham. Stacja w Ashchurch nieopodal Tewkesbury niczym szczegolnym mnie nie zadziwila, moze tym, nie nie mozna tam bylo kupic biletu, zwykla stacja od tak, jak na rodzimym Zalezu, jednakze o podwyzszonym standardzie. Jakiez bylo moje zdziwienie kiedy tak spokojnie czekajac na pociag, cos swisnelo obok mnie i juz tego nie bylo....po sekundzie zorientowalam sie, ze byl to pociag! Predkosc jego wynosila okolo 120km/h - nie do wiary!!! a jednak. Na szczescie to nie byl moj pociag, uff... Ten ktory zatrzymal sie na mojej stacji, ktoremu zdazylam przyjzec sie z bliska rowniez mnie zadziwil swoim standardem i szybkoscia. Drzwi miedzy wagonami otwierane na dotyk, pani sprzedajaca cieple napoje i przekaski, i stoliki w przedzialach, mimo, ze nie byl to wagon restauracyjny, no i co oczywiscie - wszedzie nieodzowne wykladziny! ;P to sie nazywa "PKP". Nie omieszkam wspomniec o cenach, gdyz podroz okolo 2 h z przesiadka kosztowala mnie 29, 75£ w jedna strone (29,90£ w dwie) czyli wychodzi okolo 150 zl. No to juz nie dziwcie sie, ze maja taki standard. Moze u nas tez by tak bylo, ale wtedy nikt by nie jezdzil pociagami.
W Birmingham majac do dyspozycji kilka minu na znalezienie odpowiedniego peronu, tez nie mialam duzo klopotu. Doskonale oznaczenia doprowadzily mnie do celu. No i tak znalazlam sie Shrewsbury. Urocze miasteczko.
Pierwsza rzecza jaka zrobilysmy z moja ciocia to oczywiscie wizyta w kawiarni na filizance herbaty i ciachu. Jakiez bylo moje zdziwienie, kiedy ciocia poprowadzila mnie w strone kosciola. ...Tak macie racje racje. Stary kosciol zamieniono na centrum "Women in mind" skladajace sie z 3 poziomow. Na pierwszym znajduje sie sklep z odzieza i akcesoriami fitness, a drugim centrum odnowy biologicznej z szerokim wachlarzem ofert, a na trzecim ta kawiarnia. Centrum to organizuje pokaz mody, a caly dochod zostanie przekazany na cele charytatywwne zwiazane z walka z rakiem piersi.
Wieczorem pojechalismy juz cala rodzina (oprocz najmniejszej latorosli, ktora zostala w domku z opiekunka) na obiad godz 20:00, mmm....a mowi sie, zeby nie jesc na noc.
Pojechalismy do przeuroczej restauracji. Milo, przytulnie, cieplo,winko,i nieodzowne wykladziny:P mmm i na reszcie moglam poczuc sie jak gosc.To bylo mile uczucie.
Potem plawilam sie w luksusach osobistego pokoju, czystej lazienki, ktorej nie musze dzielic z 10 facetami, mmm, bedzie mi tego brakowalo.
Teraz jestem w College, gdzie uczy moja ciocia ( travel&tourism), moze uda mi sie uzyskaj od niej jakies cenne informacje w tym temacie :P
Na razie wsio, reszta info za jakis czas. Trzymajcie sie cieplo, razem w kupie - to zawsze cieplej!! :D
To nie to, zebym miala juz dosc pracy w hotelu, chociaz milo jest sobie zrobic przerwe, spojrzec na wszystko z innej perspektywy. Poza tym poznac Anglie z innej strony, takiej domowej, zwyczajnej, czyli normalnej.
Moja podroz rozpoczelam od skorzystania z lini kolejowych trasa Ashchurch do Shrewsbury przez Birmingham. Stacja w Ashchurch nieopodal Tewkesbury niczym szczegolnym mnie nie zadziwila, moze tym, nie nie mozna tam bylo kupic biletu, zwykla stacja od tak, jak na rodzimym Zalezu, jednakze o podwyzszonym standardzie. Jakiez bylo moje zdziwienie kiedy tak spokojnie czekajac na pociag, cos swisnelo obok mnie i juz tego nie bylo....po sekundzie zorientowalam sie, ze byl to pociag! Predkosc jego wynosila okolo 120km/h - nie do wiary!!! a jednak. Na szczescie to nie byl moj pociag, uff... Ten ktory zatrzymal sie na mojej stacji, ktoremu zdazylam przyjzec sie z bliska rowniez mnie zadziwil swoim standardem i szybkoscia. Drzwi miedzy wagonami otwierane na dotyk, pani sprzedajaca cieple napoje i przekaski, i stoliki w przedzialach, mimo, ze nie byl to wagon restauracyjny, no i co oczywiscie - wszedzie nieodzowne wykladziny! ;P to sie nazywa "PKP". Nie omieszkam wspomniec o cenach, gdyz podroz okolo 2 h z przesiadka kosztowala mnie 29, 75£ w jedna strone (29,90£ w dwie) czyli wychodzi okolo 150 zl. No to juz nie dziwcie sie, ze maja taki standard. Moze u nas tez by tak bylo, ale wtedy nikt by nie jezdzil pociagami.
W Birmingham majac do dyspozycji kilka minu na znalezienie odpowiedniego peronu, tez nie mialam duzo klopotu. Doskonale oznaczenia doprowadzily mnie do celu. No i tak znalazlam sie Shrewsbury. Urocze miasteczko.
Pierwsza rzecza jaka zrobilysmy z moja ciocia to oczywiscie wizyta w kawiarni na filizance herbaty i ciachu. Jakiez bylo moje zdziwienie, kiedy ciocia poprowadzila mnie w strone kosciola. ...Tak macie racje racje. Stary kosciol zamieniono na centrum "Women in mind" skladajace sie z 3 poziomow. Na pierwszym znajduje sie sklep z odzieza i akcesoriami fitness, a drugim centrum odnowy biologicznej z szerokim wachlarzem ofert, a na trzecim ta kawiarnia. Centrum to organizuje pokaz mody, a caly dochod zostanie przekazany na cele charytatywwne zwiazane z walka z rakiem piersi.
Wieczorem pojechalismy juz cala rodzina (oprocz najmniejszej latorosli, ktora zostala w domku z opiekunka) na obiad godz 20:00, mmm....a mowi sie, zeby nie jesc na noc.
Pojechalismy do przeuroczej restauracji. Milo, przytulnie, cieplo,winko,i nieodzowne wykladziny:P mmm i na reszcie moglam poczuc sie jak gosc.To bylo mile uczucie.
Potem plawilam sie w luksusach osobistego pokoju, czystej lazienki, ktorej nie musze dzielic z 10 facetami, mmm, bedzie mi tego brakowalo.
Teraz jestem w College, gdzie uczy moja ciocia ( travel&tourism), moze uda mi sie uzyskaj od niej jakies cenne informacje w tym temacie :P
Na razie wsio, reszta info za jakis czas. Trzymajcie sie cieplo, razem w kupie - to zawsze cieplej!! :D
wtorek, 2 października 2007
Cos bardzo waznego.....
Look at the Sun is so bright
It shine just for You
For nobody else....
Just give yourself another chance!!! ;)
To fragment piosenki spiewanej przez znanych wolalistow Anite Lipnicka i J.Portera, jesli zainteresowal was ten cytat odsylam do calej piosenki. Ostatnio to wlasnie ona podbudowala mnie na duchu.
Czasami zdaje sie nam, ze tylko ciemne chmury wisza nad nami, zasnuwaja, prawdziwe cieplo i radosc promykow slonca, ale tak naprawde to wszystko zalezy od nas. Slonce swieci zawsze, tylko musimy sobie z tego zdac sprawe i rozwiac czarne mysli, ktore nie dopuszczaja do nas optymistycznym i pozytywnych impulsow wysylanych przez swiat i innych ludzi, ktorzy nas otaczaja.
..............
....
..PS.Milego wsluchiwania sie.......
It shine just for You
For nobody else....
Just give yourself another chance!!! ;)
To fragment piosenki spiewanej przez znanych wolalistow Anite Lipnicka i J.Portera, jesli zainteresowal was ten cytat odsylam do calej piosenki. Ostatnio to wlasnie ona podbudowala mnie na duchu.
Czasami zdaje sie nam, ze tylko ciemne chmury wisza nad nami, zasnuwaja, prawdziwe cieplo i radosc promykow slonca, ale tak naprawde to wszystko zalezy od nas. Slonce swieci zawsze, tylko musimy sobie z tego zdac sprawe i rozwiac czarne mysli, ktore nie dopuszczaja do nas optymistycznym i pozytywnych impulsow wysylanych przez swiat i innych ludzi, ktorzy nas otaczaja.
..............
....
..PS.Milego wsluchiwania sie.......
poniedziałek, 24 września 2007
Show must go on........
Witam was goraco moi kochani i przesylam moc buziakow i ogrom usciskow ;****
Co nowego, czy cos sie zmienilo?...postaram sie rozwiklac wasze domysly juz na poczatku. Otoz sezon wypoczynkowo-rekreacyjno-sportowy, konferencyjny, a takze sprzyjajacy legalizowaniu zwiazkow jeszcze sie nie skonczyl, zatem mamy duzo pracy nie nie zawsze mam okazje i sile sie pokazywac na necie, chociaz staram sie jak moge.Trzymam sie dzielnie tacy, a wczoraj nawet kija golfowego to byl moj 4 raz i tylo jedna pilke wykopsnelam w krzaki podczas calej gry ( a to juz sukces). Ale czym chcialam sie pochwalic to to,ze gralismy wczoraj w iscie angielskiej pogodzie, temperatura okolo 15 stp, silny wiatr i mzawka przeradzajaca sie w najmniej pozadanych momentach w deszcz. I to wszystko nie mialo znaczenia, bo zabawa byla przednia w takim gronie! ;) Jesli mi sie uda to zamieszcze zdjecia za jakis czas ;P
Poza tym bede miec pare dni wolnego jednak tak jak wam wspominalam zostane w Anglii i bede chciala pozwiedzac kilka miejsc i spotkac sie z rodzinka ;) Moze to i lepiej, bo nie wiem czy za bardzo bym sie do was znow nie przyzwyczaila przez te 2 tyg i musialabym znow sie zegnac, a to dla kazdej ze strony jest ciezkie, chociaz to wy wszyscy zostajecie na miejscu i tylko ja sobie odfruwam. Takze mysle, ze spotkamy sie w nastepnym roku za kilka miesiecy....bo do tego momentu jez nie wytrzymam bez was ;*** no i mam nadzieje,ze uda mi sie wyjechac w gory przynajmniej na pare dni. Takze niech moje sloneczne dusze wezma to sobie do serca ;P
Co do mojej sfery duchowej to jest znacznie lepiej niz ostatnio, pogodzilam sie z faktem, ze nie wszystkich mozna lubic, nie wszystkich mozna kochac, ale trzeba zawsze szanowac drugiego czlowieka i siebie, nie zaleznie od tego co sie o nim mysli.
Z reszta wspominalam wam o tym, ze zycie tutaj przypomina troche Big Brothera. Jakis czas temu ogloddalismy tez filkm Orwela "1984" - pewnie kojarzycie, i teraz przysladuja mnie te sceny, ktore nie zawsze kojarza sie pozytywnie, a wrecz czasami strasznie i zdumiewajaco. dlatego cieszcze sie,ze bede miec 2 tyg wolnego, poodwiedzam rozne miejsca zmienie otoczenie, na pewno wyjdzie to wszystkim na dobre. Szkoda tylko, ze z wami sie nie spotkam. A najbardziej to bedzie mi pewnie szkoda podczas Swiat, rozmawialismy sobie dzisiaj o potrawach wigilijnych i innych zwyczajach...( w kazdym zakatku kraju sa inne zwyczaje i tradycje - powaznie)....i tak sie milo zrobilo w serduszku na sama mysl, chociaz do swiat daleko. Niestety w tym roku zapowiada sie najbardziej pracowity gridzien w moim zyciu i bynajmniej nie chodzi o swiateczne porzadki.... ale nie poadajmy w melancholijne zadumania, bo do tego czasu jeszcze daleko i nikt nie wiem gdzie nas rzuci los....
Mam nadzieje, ze jeszcze nie zapomieliscie o mnie i nadal o mnie cieplo myslicie. Dziekuje za wsyzstkie maile, fotki, pocieszajaco - rozgrzewajace mysli i sentencje. Szczegolne podziekowania dla Pastora Kabalyi wlasnie chcialam zamiescic w tym miejscu kila slow, ktore mi przeslal:
Wiele dni, wiele lat czas nas uczy pogody,Zaplącze drogi, pomyli prawdy, nim zboże oddzieli od trawy.Bronisz się, siejesz wiatr, myślisz: jestem tak młody,Czas nas uczy pogody, tak od lat, tak od lat.
Meritum z tego co przeczytaliscie do tej pory:
"W ZYCIU PIEKNE SA TYLKO CHWILE!!!
....
...
..
.
..... DLATEGO CZASEM WARTO ZYC!!!!!!!
;*****
Co nowego, czy cos sie zmienilo?...postaram sie rozwiklac wasze domysly juz na poczatku. Otoz sezon wypoczynkowo-rekreacyjno-sportowy, konferencyjny, a takze sprzyjajacy legalizowaniu zwiazkow jeszcze sie nie skonczyl, zatem mamy duzo pracy nie nie zawsze mam okazje i sile sie pokazywac na necie, chociaz staram sie jak moge.Trzymam sie dzielnie tacy, a wczoraj nawet kija golfowego to byl moj 4 raz i tylo jedna pilke wykopsnelam w krzaki podczas calej gry ( a to juz sukces). Ale czym chcialam sie pochwalic to to,ze gralismy wczoraj w iscie angielskiej pogodzie, temperatura okolo 15 stp, silny wiatr i mzawka przeradzajaca sie w najmniej pozadanych momentach w deszcz. I to wszystko nie mialo znaczenia, bo zabawa byla przednia w takim gronie! ;) Jesli mi sie uda to zamieszcze zdjecia za jakis czas ;P
Poza tym bede miec pare dni wolnego jednak tak jak wam wspominalam zostane w Anglii i bede chciala pozwiedzac kilka miejsc i spotkac sie z rodzinka ;) Moze to i lepiej, bo nie wiem czy za bardzo bym sie do was znow nie przyzwyczaila przez te 2 tyg i musialabym znow sie zegnac, a to dla kazdej ze strony jest ciezkie, chociaz to wy wszyscy zostajecie na miejscu i tylko ja sobie odfruwam. Takze mysle, ze spotkamy sie w nastepnym roku za kilka miesiecy....bo do tego momentu jez nie wytrzymam bez was ;*** no i mam nadzieje,ze uda mi sie wyjechac w gory przynajmniej na pare dni. Takze niech moje sloneczne dusze wezma to sobie do serca ;P
Co do mojej sfery duchowej to jest znacznie lepiej niz ostatnio, pogodzilam sie z faktem, ze nie wszystkich mozna lubic, nie wszystkich mozna kochac, ale trzeba zawsze szanowac drugiego czlowieka i siebie, nie zaleznie od tego co sie o nim mysli.
Z reszta wspominalam wam o tym, ze zycie tutaj przypomina troche Big Brothera. Jakis czas temu ogloddalismy tez filkm Orwela "1984" - pewnie kojarzycie, i teraz przysladuja mnie te sceny, ktore nie zawsze kojarza sie pozytywnie, a wrecz czasami strasznie i zdumiewajaco. dlatego cieszcze sie,ze bede miec 2 tyg wolnego, poodwiedzam rozne miejsca zmienie otoczenie, na pewno wyjdzie to wszystkim na dobre. Szkoda tylko, ze z wami sie nie spotkam. A najbardziej to bedzie mi pewnie szkoda podczas Swiat, rozmawialismy sobie dzisiaj o potrawach wigilijnych i innych zwyczajach...( w kazdym zakatku kraju sa inne zwyczaje i tradycje - powaznie)....i tak sie milo zrobilo w serduszku na sama mysl, chociaz do swiat daleko. Niestety w tym roku zapowiada sie najbardziej pracowity gridzien w moim zyciu i bynajmniej nie chodzi o swiateczne porzadki.... ale nie poadajmy w melancholijne zadumania, bo do tego czasu jeszcze daleko i nikt nie wiem gdzie nas rzuci los....
Mam nadzieje, ze jeszcze nie zapomieliscie o mnie i nadal o mnie cieplo myslicie. Dziekuje za wsyzstkie maile, fotki, pocieszajaco - rozgrzewajace mysli i sentencje. Szczegolne podziekowania dla Pastora Kabalyi wlasnie chcialam zamiescic w tym miejscu kila slow, ktore mi przeslal:
Wiele dni, wiele lat czas nas uczy pogody,Zaplącze drogi, pomyli prawdy, nim zboże oddzieli od trawy.Bronisz się, siejesz wiatr, myślisz: jestem tak młody,Czas nas uczy pogody, tak od lat, tak od lat.
Meritum z tego co przeczytaliscie do tej pory:
"W ZYCIU PIEKNE SA TYLKO CHWILE!!!
....
...
..
.
..... DLATEGO CZASEM WARTO ZYC!!!!!!!
;*****
środa, 12 września 2007
...STRAWBERRY FIELDS FOREVER.....
Hej moje Robaczki!!!
No nie mam nic na swoje usprawiedliwienie, ze nie bylo mnie tu tak dlugo. Chcialam tylko powiedziec, ze bardzo przepraszam za to i postaram sie juz nadrabiac zaleglosci. Z reszta wiem, ze macie jeszcze wakacje i urlopy i rzadko zasiadacie przed ekrany komputerow (z reszta jak i jak) bo cieszycie sie wakacjami - i tak trzymac!!!
Jesli mam dzien wolny to tez staram sie zwiedzac, poznawac nowe miejsca i ludzi, obcowac z tutejsza kultura.
Mam nadzieje, ze jeszcze w tym roku uda mi sie dostac kilka dni urlopu. Wybaczcie jezeli nie zawitam do Polski, ale chcialabym wykorzystac ten czas na zwiedzanie Anglii, a moze nawet i Francji razem z panna Klir ;)
Chociaz juz po wolutku zaczynam teskic za wami wszystkimi, prawdziwymi przyjaciolmi, na ktorych mozna zawsze liczyc, wesprzec sie w ciezkich chwilach. Teraz juz czuje, ze ten wyjazd jest dobra szkola zycia, na pewno przyjade bogatsza o nowe doswiadczenia i przezycia. Ciesze sie, ze ti jestem. Kazdy dzien przynosi cos nowego, dobrego lub mniej. Ale zawsze czegos nas uczy i to chyba jest sztuka zycia. Przyjmowac to co przynosi dzien, cieszyc sie z tego, gdzie sie jest, z kim sie jest, a jezeli cos nie pasuje to nie czekac, az ktos zmieni to za nas, tylko dzialac.
Przeciez mamy jedno zycie, ktore nie zawsze jest wystarczajaco dlugie.
Tak jakos sie filozoficznie rozpisalam, ale wlasnie mam taki nastroj rozmyslunkowym.....
A co do calej reszty to nie moge narzekac, mamy nowego supervisora z Kenii ;)
Piszcie, przesylajcie fotki, chce wiedziec co u was!!!!
:*****
:***
PS. "SZCZESCIE JEST TAM GDZIE TY"!!! ;D
No nie mam nic na swoje usprawiedliwienie, ze nie bylo mnie tu tak dlugo. Chcialam tylko powiedziec, ze bardzo przepraszam za to i postaram sie juz nadrabiac zaleglosci. Z reszta wiem, ze macie jeszcze wakacje i urlopy i rzadko zasiadacie przed ekrany komputerow (z reszta jak i jak) bo cieszycie sie wakacjami - i tak trzymac!!!
Jesli mam dzien wolny to tez staram sie zwiedzac, poznawac nowe miejsca i ludzi, obcowac z tutejsza kultura.
Mam nadzieje, ze jeszcze w tym roku uda mi sie dostac kilka dni urlopu. Wybaczcie jezeli nie zawitam do Polski, ale chcialabym wykorzystac ten czas na zwiedzanie Anglii, a moze nawet i Francji razem z panna Klir ;)
Chociaz juz po wolutku zaczynam teskic za wami wszystkimi, prawdziwymi przyjaciolmi, na ktorych mozna zawsze liczyc, wesprzec sie w ciezkich chwilach. Teraz juz czuje, ze ten wyjazd jest dobra szkola zycia, na pewno przyjade bogatsza o nowe doswiadczenia i przezycia. Ciesze sie, ze ti jestem. Kazdy dzien przynosi cos nowego, dobrego lub mniej. Ale zawsze czegos nas uczy i to chyba jest sztuka zycia. Przyjmowac to co przynosi dzien, cieszyc sie z tego, gdzie sie jest, z kim sie jest, a jezeli cos nie pasuje to nie czekac, az ktos zmieni to za nas, tylko dzialac.
Przeciez mamy jedno zycie, ktore nie zawsze jest wystarczajaco dlugie.
Tak jakos sie filozoficznie rozpisalam, ale wlasnie mam taki nastroj rozmyslunkowym.....
A co do calej reszty to nie moge narzekac, mamy nowego supervisora z Kenii ;)
Piszcie, przesylajcie fotki, chce wiedziec co u was!!!!
:*****
:***
PS. "SZCZESCIE JEST TAM GDZIE TY"!!! ;D
Subskrybuj:
Posty (Atom)